Twoja lokalizacja: Księgarnia internetowaKsiążki
Podany produkt jest niedostępny

Przepraszamy, ale podany produkt nie jest już dostępny w naszej ofercie.
Spróbuj znaleźć interesujący Cię produkt korzystając z wyszukiwarki na górze strony.

Recenzje

Początkujący

 
 (0)
 (0)
Oceń wypowiedź:

Jak poprzednie książki o Arlenie połykałem niemalże w całości, tak czytając pierwszy tom "Wojny w Blasku Dnia" w pewnym momencie złapałem się na tym, że jestem znużony jego kartkowaniem. Akcja stanęła niemalże w miejscu, a 680 stron to dość sporo jak na taki zabieg. Bardziej czułem, że czytam kontynuację "Wielkiego Bazaru i Złota Brayana", aniżeli "Pustynnej Włóczni". Nie twierdzę, że przeszłość bohaterów jest nieinteresująca, jednak upchanie wszystkiego w jednym miejscu, gdy seria jest na ostatniej prostej to trochę przesada.
To wszystko sprawia, że "Wojna..." w pierwszym tomie świeci niczym stara lampka na dynamo, napędzana siłą całej serii, przy świetle słonecznym poprzednich części na bezchmurnym niebie krasjańskiej pustyni.
Pociesza mnie fakt, że w ostatnim tomie nie ma już powrotu i trzeba pchać fabułę do przodu.

Autor: RoMbi

Młodszy specjalista

 
 (0)
 (0)
Oceń wypowiedź:

„Wojna w blasku dnia” to kolejna część Cyklu Demonicznego. Tym razem obserwujemy świat oczami Inevery. Poznajemy jej życie, zagłębiamy się w jej osobowość, myśli, motywy postępowania, intrygi. Autor pozwala nam poznać ją z nieco innej strony, odkryć i zrozumieć, co ją ukształtowało. Bardzo ciekawe jest takie pokazywanie czytelnikowi świata oczami innego bohatera, doceniam wysiłek włożony w to, aby wszystko się ze sobą zazębiało i tworzyło jedną całość z wcześniej przedstawionymi wersjami wydarzeń. Autor nie skupia się jednak tylko na Ineverze, w dalszym ciągu rozwija fabułę i prowadzi Czytelnika do zakończenia zmagań ludzi i sług Nie. Coraz lepiej poznajemy uniwersum, podobnie jak bohaterowie, dowiadujemy się więcej na temat demonów i zagrożeń z ich strony, Krasjan i ich wpływu na lud Północy. Brett sprawnie splata wątki i prowadzi ciekawą akcję, pokazując przy tym cały zestaw uwarunkowań społeczno-polityczno-kulturowych. Fascynujący świat, ciekawi bohaterowie, wciągająca fabuła – czego chcieć więcej? Oczywiście kolejnej części, której nie mogę się już doczekać. Gorąco polecam!

Autor: AISA

Mistrz

 
 (0)
 (0)
Oceń wypowiedź:

Książki Petera V. Bretta są wspaniałe, a „Wojna w Blasku Dnia” tylko to potwierdza. Bardzo podoba mi się pomysł na konstrukcję świata i otchłańce – na sposób ich pojawiania się, cechy gatunkowe, samo ich istnienie. Uniwersum cyklu Bretta jest, krótko mówiąc, fascynujące, interesujące i przykuwające uwagę. A także dopracowane w szczegółach. Podziwiam pomysły autora na tę całą machinę społeczną, religijną, która prowadzi i napędza ludzi Krasji – ich hierarchię, wiarę, całą otoczkę tej kultury. W dodatku autor ma przyjemny styl oraz stworzył świetnych bohaterów, z którymi po prostu nie można się nudzić. W tym akurat tomie nacisk został położony na postać Inevery, to z jej punktu widzenia napisana została część rozdziałów – poznajemy ją bliżej, dowiadujemy się więcej o jej przeszłości i motywacjach, odkrywamy jej myśli, jej opinie dotyczące wydarzeń i osób. Zajmujące było obserwowanie jej zachowania i porównywania go z jej myślami, a także tym, jak odbierali ją inni w poprzednich tomach, ponieważ nie jest dokładnie taka, jak pokazuje to na zewnątrz. Krótko mówiąc, świetne. Fani serii nie będą zawiedzeni.
Z niecierpliwością czekam na część drugą, a tę POLECAM!

Autor: Sophie

Mistrz

 
 (0)
 (0)
Oceń wypowiedź:

Arlen i Renna pochodzą z Potoku Tibbeta. Ich drogi były przez jakiś czas rozdzielone, lecz tylko po to by się złączyły z miłosną więzią. Razem podróżują i zabijają groźne demony, które pokonały już wiele ludzi. Arlen swoimi poczynaniami dorobił się nazwy Wybawiciela, lecz on sam się za niego nie uznaje. Inevera jako pierwsza od lat dostąpiła zaszczytu wstąpienia w szeregi dama'ting. Przepowiednie kości mówią, że ma zostać najważniejszą w ich kręgach. Gdy osiąga już znaczącą pozycję kości prowadzą ją do chłopaka o imieniu Ahmann, z którego ma uczynić Wybawiciela.

Przed sięgnięciem po książkę ,,Wojna w blasku dnia cz.1" miałam pewne obawy. Nie było mi dane zapoznać się z poprzednimi częściami i nie wiedziałam czy się odnajdę w tej. Jednak opis wydawcy bardzo mnie zachęcił, pomimo tego, że jest krótki. Skusiłam się. Mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że nie żałuję. Od początku książka mnie zaciekawiła i nie miałam problemów by rozumieć dziejącą się historię.

Książkę ,,Wojna w blasku dnia cz.1" czyta się w pełnym zaangażowaniu i skupieniu. Jak się zacznie ją czytać to trudno jest się od nie oderwać. No tak, ale co mnie na początku oczarowało, że przewracałam kartki jak maszyna, które myśli tylko o jednym, czyli o dziejącej się historii? Otóż zaskoczenie jakie mnie opanowało, gdy przeszłam z prologu do rozdziału pierwszego. Bardzo zaciekawiły mnie wydarzenia z prologu i miałam wielką ochotę poznać dalsze losy Inevery. Można więc wyobrazić sobie moją minę, kiedy w rozdziale pierwszym spotkałam innych bohaterów, których w żaden sposób nie mogłam połączyć z prologiem. A z dalszymi losami Inevery spotkałam się dopiero po przeczytaniu ponad dwustu stron. Jednak te zdziwienie szybko zastąpiła ciekawość jak autor to wszystko połączy. I nie zawiodłam się. Genialna przygoda z bohaterami zaspokoiła moje wszystkie domysły i wywołała niedosyt, który pragnie poznać inne losy bohaterów.

Osobiście bardzo się cieszę, że sięgnęłam po książkę ,,Wojna w blasku dnia cz.1" i mam nadzieję, że uda mi się poznać poprzednie części z cyklu. Na pewno będę się starać by to zrobić, tym bardziej, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego co przeczytałam w jednej części, więc po całej serii mam nadzieję, że się w niej zakocham.

Autor: AnnieK

Mistrz

 
 (0)
 (0)
Oceń wypowiedź:

Ostateczne rozwiązanie coraz bliżej

Wyobrażacie sobie życie gdzie noce są dużo niebezpieczniejsze niż w naszych czasach? Gdy po ziemi grasują prawdziwe demony prosto z samej Otchłani, a jedynym ratunkiem dla ludzi jest schronienie się za odpowiednimi barierami runicznymi. Jeszcze nie możecie? Zaczekajcie, aż zapoznacie się z Cyklem demonicznym Peter’a V. Brett’a.

Jest to amerykański pisarz fantasy. Wyższe wykształcenie zdobył na Uniwersytecie Buffalo na wydziale literatury angielskiej oraz historii sztuki. Jednak później przez dziesięć lat pracował w przemyśle farmaceutycznym. Sławę jako pisarzowi, zarówno w kraju jak i na świecie przyniosła mu powyżej wspomniana seria, a Wojna w Blasku Dnia cz.1 to jak sam tytuł wskazuje, pierwsza część trzeciego tomu.

Sharak Ka zbliża się nieubłaganie. Do jej rozpoczęcia dzieli ludzkość jedynie 30 dni. To zbyt krótki czas, aby należycie przygotować się do odparcia demonicznych sił wprost z Otchłani. Tylko dwóch mężczyzn na świecie może stawić czoła mrocznym siłą i mieć chociaż cień na zwycięstwo. Arlen i Jardir byli kiedyś niczym bracia, jednak zdrada kasjańskiego wodza spowodowała, że teraz stali się największymi rywalami. Czy uda im się przezwyciężyć ich własne demony w sercach, aby stawić czoło tym prawdziwym? Jaki związek ma z tym Jiwah Ka Jardira – Inevera? Tego wszystkiego musicie koniecznie dowiedzieć się sami.

Pamiętam jak pierwszy raz miałam sięgnąć po Cykl demoniczny, miałam naprawdę wiele obaw, który zostały rozwiane od razu jak tylko zaczęłam czytać. Od tamtej pory stałam się wielką fantą twórczości Brett’a, więc raczej nikogo nie zdziwię, że premiery Wojny w Blasku Dnia wyczekiwałam z ogromną niecierpliwością. Gdy dorwałam ją w swoje ręce od razu miałam zamiar zabrać się za czytanie. Niestety zostałam uprzedzona przez mojego tatę i musiałam ustawić się w kolejce. Na szczęście oczekiwanie nie trwało długo i wreszcie mogłam zasiąść do czytania, doskonale zdając sobie sprawę, że jak tylko zacznę, nie odłożę jej dopóki nie skończę (oczywiście w przenośni).

Styl pisania Peter’a V. Brett’a jest… jest… no jest po prostu niesamowity. Z pozoru przedstawiana historia przeplatana jest w ogóle niezwiązanymi zdarzeniami z życia danego bohatera, a także sytuacjami wyrwanymi z kontekstu, które dzieją się w zupełnie innym miejscu i dotyczą innych postaci, niż na samym początku powieści. Jednak pod koniec wszystko zaczyna się ze sobą łączyć w spójną i klarowną całość, która ciągnie za sobą niespodziewane rozwiązania. Niech was to jednak nie zmyli, autor tak łatwo nie zdradza swoich tajemnic, a nawet jeżeli już do tego dochodzi, to szybko są one zastępowane czy to przez nowe niedopowiedzenia, czy też kolejne problemy piętrzące się na drodze do spokoju na Ziemi. To jest chyba właśnie ten najbardziej niezwykły element stylu pisania Brett’a. Nigdy nie możemy się bowiem spodziewać w jaki kierunku to wszystko się potoczy, a tworząc tak skomplikowaną siatkę z intryg, tajemnic, niedopowiedzeń i wspomnień, zaskarbia sobie całkowitą uwagę oraz zainteresowanie czytelnika. Co do tempa akcji, ze względu na ciągłą zmianę perspektyw i historii jakie mamy okazję poznać w tej części, jest raczej ciężkie do określenia. Nie mniej, możecie się spodziewać naprawdę sporej dawki niespodzianek.

W fabule nie znajdzie się żadnego błędu. Już na pierwszy rzut oka widać, że autor wszystko dobrze sobie przemyślał i zadbał o każdy, nawet najmniejszy szczególik. Z tego też powodu, opisy na jakie trafiałam w książce miały naprawdę sporą objętość, ale właśnie ta dbałość jedynie pobudzała wyobraźnię, a nie ją usypiała. Widać po nich bowiem, że autorowi nie brakuje pomysłowości szczególnie przy opisywaniu i tworzeniu różnych rodzajów otchłańców. Zresztą co tu dużo pisać, każda tematyka jaką podejmuje jest nader interesująca, nawet gdy dotyczy religii lub intryg na dworze władcy, w tym wypadku oba tematy dotyczą jedynie Krasji.

Nie mogę również nie wspomnieć o bohaterach, którzy są naprawdę niezwykli. W ich przypadku raczej nie można mówić o sympatiach lub antypatiach, ponieważ każda z nich ma zarówno te dobre jak i te złe strony. Przez całą powieść możemy obserwować raz jedną, raz drugą, a także przemiany jaki zachodzą w poszczególnych postaciach z powodu przeżytych wydarzeń. Wszystko to zostało doskonale uchwycone oraz ukazane z psychologicznego punkty widzenia. Wisienką na przysłowiowym torcie, są świetne ilustracje, które w Wojnie w Blasku Dnia cz.1 przedstawiają przede wszystkim bohaterów. Dzięki nim jeszcze lepiej możemy zwizualizować sobie na przykład Rennę, Ineverę czy też samego Arlena. Trochę żałuję, że nie ma tutaj przedstawionego Jardira, ale nie tracę nadziei, iż pojawi się w kolejnej części.

Podsumowując. Wojna w Blasku Dnia cz.1 kończy się w takim momencie, że aż zgrzytałam zębami ze złości, bo nie miałam pod ręką dalszej części, a także, iż przyjdzie mi na nią czekać do czerwca. Sama nie wiem jak ja to wytrzymam. Ta powieść jedynie zaostrza apetyt na dalsze przygody bohaterów Cyklu demoniczego. Tym, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z twórczością Brett’a, zachęcam do rozpoczęcia tej przygody od pierwszego tomu, czyli Malowanego człowieka. Otchłańczo polecam!

http://ogrodpelenksiazek.blogspot.com/2013/04/przedpremierowo-woja-w-blasku-dnia.html

Autor: Tala

Mistrz

 
 (0)
 (0)
Oceń wypowiedź:

Jestem szczęściarą i mogłam przeczytać "Wojnę w Blasku Dnia" przed jej oficjalną premierą - jestem zachwycona i z niecierpliwością czekam na drugi tom! Czytałam ją w gorączce przygotowań świątecznych, które odbywały się u mnie w domu. To były takie ukradzione chwilki, tylko moje, które przenosiły mnie do niezwykłego świata stworzonego przez Petera V. Bretta.
"Wojna ...." to kontynuacja opowieści, która swój początek miała w "Malowanym Człowieku" i "Pustynnej Włóczni". To porywająca historia, która na długo pozostanie w mojej pamięci. Aż nie wiem, co napisać, tyle wrażeń za mną..... Brak mi słów - książka jest doskonała - nic dodać, nic ująć - musicie ją sami przeczytać!

Autor przenosi nas do niezwykłego świata, mrocznego i niezwykłego, gdzie trwa nieustanna wojna z demonami. W Krasji życie toczy się, zarówno na jak i pod powierzchnią ziemi, w labiryncie skomplikowanych korytarzy i rządzi się swoimi prawami. Mężczyźni i kobiety żyją swoim życiem. Nocami demony ujawniają się i starają się zdominować świat. Ich siła i umiejętności są ogromne, jednak są i tacy wśród ludzi, którzy potrafią się im przeciwstawić i pokonać. Wielkimi krokami zbliża się Wojna w Świetle Dnia.
Poznajemy losy Inevery, córki wyplataczki koszy, która ze skromnej dziewczynki staje się wpływową kobietą, przed która kości hora nie mają tajemnic. To ona tworzy Wybawiciela, którym jest Ahmann Jardir. Obserwujemy jego losy, a równolegle śledzimy historię Malowanego Człowieka - Arlena Balesa
Każdy z nich walczy z demonami w swój sposób, jednak nadchodzi czas, kiedy jednoczą swoje siły. Niestety nie kończy się to dobrze.... Losy Wybawicieli nie rozchodzą się jednak na zawsze....

Peter V. Brett dostarcza czytelnikowi mnóstwo niezwykłych wrażeń. W jego powieści znajdujemy demony, magię, tajemnicze runy, niezwykłych wojowników i Wybawicieli oraz silne i władcze kobiety Dama'ting.
Jego powieść jest napisana z polotem i pasją. Całość jest spójna i dopracowana. Niezwykle postacie, oryginalne i niepowtarzalne - to wielki atut twórczości Petera Bretta. Oczami bohaterów poznajemy oryginalny świat stworzony przez Autora z różnych punktów widzenia. Język używany przez pisarza może na początku wydawać się skomplikowany, jednak czyta się go z wielkim zainteresowaniem i wypiekami na twarzy. Porwał mnie magiczny świat i pochłonął - uwielbiam takie książki!
"Wojna w Blasku Dnia" powaliła mnie na kolana - brak mi słów, aby oddać swoje wrażenia - najlepiej przekonajcie się sami!

http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/

Autor: Anna-moje książki