Zacznij wpisywać, aby wyszukać post!
„A właśnie że tak!” – chociaż… czy na pewno? Recenzja najnowszej książki Katarzyny Grocholi
Moją recenzję najnowszej książki Katarzyny Grocholi można posądzić o pewną stronniczość. Zarówno książkowa, jak i filmowa wersja „Nigdy w życiu” to moje guilty pleasure, do których z radością wracam raz na kilka lat. Tym większe były więc moje oczekiwania wobec wydanej kilka dni temu powieści „A właśnie że tak!”, rozgrywającej się 20 lat po pamiętnych wydarzeniach na Moście Świętokrzyskim. Co słychać u naszych bohaterów?
Szybkie przypomnienie pierwszej części
„Jestem porzuconą kobietą. Porzuconą kobietą z dzieckiem” – mówi o sobie 37-letnia dziennikarka Judyta, którą właśnie zostawił mąż. Tak zaczyna się kultowa już książka „Nigdy w życiu”. Po bolesnym rozstaniu próbuje ułożyć sobie życie na nowo – nie tracąc swojego rozbrajającego poczucia humoru.
Trudna sytuacja życiowa inspiruje ją do budowy własnego domu – tuż obok swojej najlepszej przyjaciółki, Uli. Kiedy w jej życiu pojawia się nieco nieśmiały Adam, nie przypuszcza, że już wkrótce do jej drzwi zapuka… miłość. A ona sama odzyska wiarę w siebie i mężczyzn. Doskonałą ilustracją tego jest moja ulubiona scena z całego filmu, gdy rozpromieniona i z naręczem kwiatów idzie przez biuro w rytm piosenki „You may be in love”. Życzę takich doświadczeń każdej z nas.
Tacy sami, a tak inni – zarys fabuły „A właśnie że tak!”
20 lat później Judyta nadal jest w związku z Adamem – już jako jego żona. Tosia doczekała się trójki dzieci, a jej partnerem jest niejaki Wacław. Ku rozpaczy Judyty ten ani myśli o tym, aby formalizować ich związek. Jej ojciec nie żyje – a tęsknota za nim i jego powiedzonkami wciąż w niej mocno pobrzmiewa. Matka z kolei – choć corocznie odgrażająca się, że to już jej ostatnie święta – ma się nad wyraz dobrze. A Ula razem z Krzyśkiem po odchowaniu dzieci doczekali się wesołej gromadki psiaków.
Sporo zmian zaszło również w życiu zawodowym Judyty. Spadek popularności prasy i gwałtowny rozwój technologiczny zmarginalizowały jej dotychczasową pracę. Obecnie więc razem z Adamem prowadzi ona prężnie działające biuro matrymonialne.
Sielanka rodzinna (przerywana mniej i bardziej katastroficznymi wizjami Judyty spowodowanymi jej nadmierną wyobraźnią) trwałaby nadal, gdyby pewnego dnia nie przyjechała do niej wraz z całym dobytkiem i dziećmi Tosia. Romantyczny wyjazd na Maderę, na którą miał ją zabrać Wacław, okazał się wakacyjnym wyjazdem…bez Tosi, za to z jego kochanką. I tak oto historia zatoczyła koło, zmuszając tym razem córkę Judyty do rozpoczęcia życia na nowo.
To właśnie rozstanie Tosi stało się centralnym punktem książki. Nie bez znaczenia jest także plejada pojawiających się w niej co rusz barwnych postaci szukających u swatki wielkiej miłości. Na domiar złego Judyta jest coraz bardziej przekonana, że Adam coś przed nią ukrywa… Tajemnicze SMS-y do jej męża od niejakiej Kamili tylko pogłębiają jej obawy. Tyle o samej treści. Czy najnowsza powieść Katarzyny Grocholi spełniła pokładane w niej oczekiwania?
„A właśnie że tak!” – szczera recenzja
Odpowiedź w tym wypadku może być tylko jedna: spełniła – i to z nawiązką. Co w przypadku poprzednich części serii „Żaby i anioły”, zapoczątkowanej przez „Nigdy w życiu”, nie zawsze było oczywiste. „A właśnie że tak!” to 100% Grocholi w Grocholi – czyli lekkość komedii romantycznej, błyskotliwe puenty, przewrotny humor oraz czułe spojrzenie na człowieka i jego niedociągnięcia.
Pisarka nie uderza w podniosłe tony i nie sili się też na nadmierny realizm – o czym świadczy zaskakujące zakończenie, przeczące niemal wszystkim możliwym rachunkom prawdopodobieństwa.
To klasyczna powieść kobieca z gatunku chick lit, którego przykładem jest między innymi niezapomniany „Dziennik Bridget Jones” Helen Fielding. Mimo sporej objętości książkę czyta się nad wyraz szybko, między innymi dzięki rozbudowanym partiom dialogowym.
Każdy z bohaterów ma swój indywidualny – choć mocno przerysowany – rys. Niemal każda scena ma też wyraźny, humorystyczny wydźwięk, eksponujący bolączki i absurdy codzienności. Bohaterowie – mimo stałej obecności nowych technologii – nie utracili umiejętności rozmowy ani ciekawości siebie nawzajem. Obserwując ich, w wielu przypadkach możemy lepiej rozumieć dynamikę także własnych relacji.
Najsłabszą stroną tej książki jest w moim odczuciu język – momentami nieco nadmiernie stylizowany na mowę potoczną. Przydałoby się ograniczyć potrójne znaki zapytania oraz liczbę zdań wykrzyknikowych.
Nie zmienia to jednak faktu, że, czytając „A właśnie że tak!”, bawiłam się znakomicie – otrzymując chwilę wytchnienia od codzienności i zanurzając się w bezpretensjonalnie naiwnej rzeczywistości. To przyjemna powieść obyczajowa z dodającym otuchę zakończeniem – w sam raz do przeczytania w jeden wieczór lub na dłuższą podróż pociągiem.


Moja ocena: 4/5
Sprawdź także: Katarzyna Grochola – książki. Wszystkie tytuły, które musisz znać!

Komentarze
Zamieszczenie komentarza nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy komentarza odnoszący się do towarów nabyli lub użytkowali dany produkt.





















