Zacznij wpisywać, aby wyszukać post!
Najlepsze płyty rapowe w historii – klasyki amerykańskiego hip-hopu i nie tylko
Hip-hop to znacznie więcej niż jeden z kolejnych gatunków muzycznych – to manifest pokoleń, język buntu i sposób na wyrażanie swojej tożsamości – bez względu na pochodzenie. Najlepsze płyty hip-hopowe w historii zmieniły reguły gry, stając się głosem całych społeczności – od nowojorskich blokowisk w Bronksie po ulice warszawskiego Ursynowa. Sprawdź, które tytuły znalazły się na przygotowanej przez nas liście najważniejszych albumów w historii polskiego i amerykańskiego rapu. 23 płyty, które musisz znać.

Klasyki rapu USA – 12 najlepszych płyt w historii
„All Eyez on Me”, 2Pac
Zaczynamy z wysokiego C, czyli od czwartego, a zarazem ostatniego albumu wydanego za życia legendarnego 2Paca – „All Eyez on Me”. To jeden ze sztandarowych przykładów tak zwanego gangsta rapu. Produkcją zajęli się sam Dr. Dre i Daz Dillinger, Na krążku pojawiły się takie klasyki, jak „I Ain’t Mad at Cha”, „How Do U Want It” czy „California Love”. Celebrowały one życie w stylu „thug lifestyle”, a jednocześnie wyrastały z poczucia nieustannego zagrożenia – zarówno ze strony policji, jak i wrogich gangów. O czym raper ten boleśnie miał przekonać się już niedługo.
Album odniósł ogromny sukces komercyjny, sprzedając się w samych Stanach Zjednoczonych w nakładzie prawie 6 milionów egzemplarzy.
„Life After Death”, The Notorious B.I.G.
Ofiarą przedwczesnej śmierci w wyniku strzelaniny padł także The Notorious B.I.G., który mimo wydania jedynie dwóch albumów studyjnych na trwałe zapisał się w historii muzyki. W upiorny sposób zdaje się podkreślać to tytuł jego płyty „Life After Death”, wydanej zaledwie 16 dni po jego śmierci. Album łączy surowość w doborze tematów z bardziej przystępnymi, radiowymi brzmieniami, prezentując zarówno brutalne historie uliczne, jak i chwytliwe, melodyjne kawałki. „Life After Death” stanowi kontynuację i rozwinięcie debiutanckiej „Ready to Die”, wynosząc mafioso rap na absolutne wyżyny.
Nie byłoby historii amerykańskiego rapu bez płyty „The Chronic” Dr. Dre. Jej tytuł odnosi się do jakościowej marihuany, co miało podkreślić pełen luzu charakter krążka. Płyta ta rozpoczęła prawdziwe szaleństwo na punkcie G-funku; Dre z niezwykłą sprawnością żonglował na niej powolnym bitem i melodyjnymi syntezatorami, wypuszczając takie przeboje jak „Let Me Ride” czy „Nuthin' but a 'G' Thang”.
„Get Rich Or Die Tryin”, 50 Cent
„Patiently Waiting", „In da club”, „21 Questions”… To tylko kilka przebojów 50 Centa, znanych z płyty „Get Rich Or Die Tryin”. Po podpisaniu kontraktu z Eminemem 50 Cent pracował blisko z Dr. Dre jako producentem wykonawczym, łącząc gangsta rap z elementami R&B – co jest charakterystyczne dla nowojorskiej odmiany hip-hopu. Album opowiada o doświadczeniach 50 Centa związanych z życiem na ulicy i przemocą – przeplatanych bardzo osobistą refleksją.
Datę wydania „The Blueprint” z pewnością można uznać za pechową – jego premiera miała bowiem miejsce 11 września 2001 roku. Pomimo tego album odniósł ogromny sukces, debiutując na pierwszym miejscu listy Billboard 200 i sprzedając się w pierwszym tygodniu w nakładzie 427 tysięcy egzemplarzy. Produkcja albumu oparta była głównie na samplach soulowych, a nad jej efektem czuwały takie gwiazdy, jak Kanye West i Bink. „The Blueprint” wyznaczyło nowy standard w hip-hopie, pokazując mistrzostwo Jay-Z w łączeniu liryki i dynamicznego brzmienia.
„Doggystyle”, Snoop Dogg
Debiutancki album studyjny Snoop Dogga, wydany w listopadzie 1993 roku przez Death Row i Interscope Records. Jedni odsądzali go od czci i wiary, inni pisali o nim z absolutnym zachwytem. Teksty skupiają się na realiach życia ulicy i szaleństwach młodości – robiąc to w sposób daleki od tego, który można nazwać grzecznym.
„Illmatic” jest przez wielu uznawany za najlepszy album hip-hopowy wszech czasów. I może być w tym sporo racji! Nas udowodnił w nim, że rap może być jednocześnie osobistą opowieścią, dokumentem społecznym i słowną łamigłówką, która mimo mnogości chwytów nie traci na swojej autentyczności. Artysta nie tylko uchwycił życie na nowojorskim Queensbridge, ale również wyznaczył nowe standardy dla hip-hopu, stając się niedoścignionym punktem odniesienia dla innych raperów.
„My Beautiful Dark Twisted Fantasy”, Kanye West
O Kanye Weście w ostatnich latach częściej mówi się w kontekście jego kontrowersyjnej aktywności w sieci niż nowej muzyki. Niech Was nie zwiodą jednak jego dziwaczne teorie spiskowe i równie szalone pomysły – z kandydowaniem na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych na czele. Kanye to raper, którego z pewnością można określić mianem geniusza i wirtuoza hip-hopu – co doskonale udowadnia wydany w 2010 roku album „My Beautiful Dark Twisted Fantasy”.
Płyta ta spotkała się z ogromnym entuzjazmem krytyków, podkreślających jej nowatorstwo, różnorodność i odwagę w eksperymentowaniu ze środkami wyrazu. Niemal każdy znajdujący się na niej utwór to perełka – choć na naszych głośnikach zdecydowanie najczęściej odtwarzane są otwierające krążek „Dark fantasy” oraz 9-minutowe (!) „Runaway”.
„The Miseducation Of Lauryn Hill”, Lauryn Hill
W przygotowanym przez nas zestawieniu najlepszych amerykańskich płyt hip-hopowych nie mogło zabraknąć przynajmniej jednego krążka z kategorii kobiecego rapu. Nasz wybór padł na Lauryn Hill i jej „The Miseducation Of Lauryn Hill”, który okazał się kamieniem milowym nie tylko na polu hip-hopu, ale też R&B i neosoulu. Album zaskakuje swoją spójnością. Hill śpiewa na nim o dorastaniu do miłości, relacjach międzyludzkich czy macierzyństwie, odważnie eksplorując własną biografię. Krążek ten zdobył kilka nagród Grammy, w tym w kategorii „album roku”, i umocnił pozycję Hill jako ikony współczesnej popkultury.
„Enter The Wu-Tang (36 Chambers)”, Wu-Tang Clan
„Enter the Wu-Tang (36 Chambers)” to debiutancki album grupy Wu-Tang Clan, wydany w 1993 roku. Jego znakiem rozpoznawczym jest surowe brzmienie oparte na ciężkich bitach, soulowych samplach oraz dźwiękach i dialogach z filmów akcji – a szczególnie z filmu „36 komnata Shaolin”, który stał się dla zespołu wielką inspiracją. Album przywrócił Nowemu Jorkowi status stolicy rapu i zdecydowanie przyspieszył rozwój tego gatunku.
„Damn.” Kendricka Lamara to płyta stosunkowo nowa na tle innych albumów na naszej liście – jednak równie znacząca dla hip-hopu. Raper ten jak mało który współczesny artysta potrafi opowiadać historie z osobistego życia i wzbogacać je o przenikliwe obserwacje otaczającej go rzeczywistości. Doskonale słychać to właśnie na „Damn.”. Album ten przyniósł mu szereg nagród – w tym Nagrodę Pulitzera w kategorii „muzyka” (jako pierwszemu artyście spoza klasyki i jazzu), wykraczając daleko poza tradycyjne rozumienie tego gatunku.
„The Marshall Mathers”, Eminem
Mało jest artystów, którzy naszpikowaliby swoje płyty tak dużą liczbą przebojów, jak Eminem w „The Marshall Mathers”. Jego „The Real Slim Shady”, „Stan” czy „Kill you” nuciły swojego czasu całe Stany Zjednoczone. Styl albumu można określić jako introspektywny, prowokacyjny i satyryczny – tak charakterystyczny także dla poprzednich składanek Slima. Nic więc dziwnego, że jego globalny nakład osiągnął 25 milionów kopii, czyniąc go jednym z najlepiej sprzedających się albumów wszech czasów.
Najważniejsze płyty rapowe z polskiego podwórka – bardzo subiektywny wybór
Zaczynamy od absolutnej legendy polskiej sceny hip-hopowej – założonej w 1998 roku Paktofoniki. „Kinematografia” stanowi debiutancki album PFK i niemal z miejsca podbiła serca krytyków i zwykłych słuchaczy, wylansowując takie utwory, jak „Gdyby…”, „Priorytety”, „Chwile ulotne” czy „Jestem Bogiem”. Nie bez znaczenia jest również sama nazwa płyty – każdy utwór miał nieść ze sobą konkretny, unikalny przekaz, zostawiając odbiorców w innym nastroju – podobnie jak robią to filmy.
„Trójkąt Warszawski”, Taco Hemingway
Czas na jedną z naszych ulubionych płyt w zestawieniu – którą bez mała spokojnie przesłuchaliśmy w swoim życiu co najmniej kilkadziesiąt razy. Taco Hemingway zabiera nas w całonocną podróż po współczesnej Warszawie – co rusz przeplatając swoje utwory archiwalnymi nagraniami z powojennej stolicy.
To opowieść o młodzieży zanurzonej w ekranach rozbitych iPhone’ów, zakrapianych mocnymi trunkami lokalach gastronomicznych, w których rolę bogów nocy i dnia odgrywają kelnerzy i barmani, oraz tętniącym życiem Placu Zbawiciela, gdzie zaczyna i kończy się tak wiele historii. A nade wszystko to historia o złamanym sercu, w której narrator podąża ulicami Śródmieścia, szukając śladów swojej byłej dziewczyny – beznadziejnie zakochanej w jego nemezis, lokalnym awanturniku i uwodzicielu Piotrze. Całość stanowi jeden z pierwszych w Polsce przykładów hip-hopowego storytellingu, w którym każdy utwór rozwija kolejną część miejskiej narracji.
„Koniec żartów”, Łona
Czy rap może łączyć bunt wobec zastanego porządku z intelektualnym sznytem oraz poczuciem humoru? Łona, czyli Adam Bogumił Zieliński, udowadnia, że jak najbardziej! W swoich utworach sięga po najbardziej aktualne problemy społeczne, komentując bieżącą politykę, wyzwania w relacjach międzyludzkich oraz absurdy codzienności.
Album „Koniec żartów” otworzył mu drogę do dalszej kariery, którą ugruntowały później takie krążki jak „Nic dziwnego” czy „Absurd i nonsens”. To właśnie na debiutanckiej płycie znalazły się utwory, które do dziś uchodzą za klasyki – m.in. „Rozmowa”, „Biznesmen” czy (nasze ulubione!) „Fruźki wolą optymistów”.
„Światła miasta to drugi album studyjny niezapomnianej grupy Grammatik. Całość wyprodukował Noon. Na płycie gościnnie wystąpili między innymi Fisz czy Eis. Utwory takie jak „Friko” czy „Nie ma skróconych dróg” stały się klasykami, a album doczekał się szerokiej promocji oraz licznych koncertów – także poza granicami naszego kraju.
„Opowieść o tym, co tu dzieje się naprawdę”, Eldo
Zostajemy w kręgu twórców związanych z grupą Grammatik. „Opowieść o tym, co tu dzieje się naprawdę” to pierwszy solowy album Elda, który od razu zwrócił uwagę słuchaczy ze względu na nieoczywiste brzmienia i mocno refleksyjne teksty. Płyta, co ciekawe, została spięta klamrą kompozycyjną w postaci tak samo zatytułowanych dwóch utworów pt. „Telefony”. Wystąpiło w nich wiele osób znanych na scenie hip-hopowej – w tym Pezet, o którym będzie mowa już za chwilę.
Album, który ugruntował pozycję Pezeta jako jednego z najważniejszych hip-hopowców na rodzimym podwórku. Pochodzący z niej utwór „Retro” znalazł się na liście 120 najlepszych piosenek rapowych według T-Mobile Music. Jak napisał o niej jeden z fanów rapera: „gdyby ta płyta wyszła wczoraj, byłaby tak samo dobra”.
Przełomowy ósmy album Slums Attack, na który fani musieli czekać ponad 5 lat od wydania ostatniego krążka. Płyta zadebiutowała na 1. miejscu OLiS w Polsce, zyskując pozytywne opinie wielu czołowych portali muzycznych. Peja, jako główny autor tekstów, porusza na „Reedukacji” tematy związane z życiem na ulicy, społecznymi nierównościami, przemocą i codziennymi trudnościami – choć nie zabrakło na niej także wątków… historycznych, czego przykładem może być utwór „Poznańczyk”.
Przewrotne przemyślenia, dynamizm oraz umiejętne lawirowanie między oldschoolem a nowoczesnym brzmieniem – to znaki charakterystyczne duetu PRO8L3M, tworzonego przez rapera Oskara Tuszyńskiego oraz producenta Piotra „Steeza” Szulca. Na szerokie wody wypłynęli oni w 2014 roku, kiedy to światło dzienne ujrzał mixtape „Art Brut”. „Fight Club” to trzeci album studyjny w ich dorobku. Płytę bezpardonowo rozpoczyna mocne „Witamy, witamy, witamy” po to, aby zakończyć ją ponurym jak zimowe poranki w przemysłowych miastach „Adios”. Album wyróżnia się spójną koncepcją, w której surowe, miejskie opowieści łączą się z nowatorską produkcją, tworząc wyjątkowy klimat PRO8L3M.
„S.P.O.R.T”, Tede
Nie będzie przesadą, jeśli powiemy o krążku „S.P.O.R.T” Tedego jako o płycie, która wprowadziła polski hip-hop w XXI wiek – pokazując, że o sprawach ważnych można rapować z luzem, humorem i bezpretensjonalnością. Wszystko to sprawia, że mimo upływu prawie 25 lat od jej wydania także i dziś z powodzeniem można słuchać jej zarówno w pojedynkę, jak też na imprezie – energia i autentyczność tego albumu (których emanacją jest kultowe „Drin za drinem”) wciąż pozostają przecież zaraźliwe.
„Czarna Biała Magia”, Sokół/Marysia Starosta
Sokół to jeden z tych raperów, którzy od lat wyznaczają kierunki w polskim rapie – zarówno solo, jak i w duetach czy zespołach, jak ZIP Skład czy WWO. Nasz wybór padł jednak na „Czarną Białą Magię”, nagraną wspólnie z Marysią Starostą, z którą był wówczas w burzliwej relacji. Album stanowi kontynuację doskonale przyjętej „Czystej brudnej prawdy” i niemal z miejsca zadebiutował na 1. pozycji zestawienia OLiS, osiągając status dwukrotnej platyny. Znajdziesz na nim takie kawałki, jak „Spalone mosty”, „Resztę życia” czy nieokiełznane „Borderline”.
Molesta Ewenement uznawana jest przez wielu za prekursorkę polskiej odmiany ulicznego rapu. Wydany w 1998 roku debiutancki album „Skandal” od razu zaznaczył jej obecność na scenie, prezentując surowe dźwięki oraz bezkompromisowe teksty – nieodłącznie związane z Warszawą i jej mieszkańcami. Łączna sprzedaż tego albumu przekroczyła 50 tysięcy egzemplarzy, zapewniając jej status złotej płyty.
Zrozumieć hip-hop. Wykonawcy, którzy ukształtowali ten gatunek
Wybór najlepszych płyt w historii polskiego i amerykańskiego rapu zdecydowanie nie należy do łatwych – na naszej liście z powodzeniem moglibyśmy umieścić przecież jeszcze co najmniej kilkudziesięciu raperów. Mamy nadzieję, że wśród nich znalazło się przynajmniej kilka albumów, do których z sentymentem powrócisz w najbliższym czasie, lub parę nieodkrytych jeszcze przez Ciebie perełek.
Na naszej stronie znajdziesz prawie 2 tysiące płyt z kategorii „hip-hop/rap”. Do wyboru masz zarówno absolutne klasyki sceny hip-hopowej, jak i długo wyczekiwane nowości, takie jak „Napisz, jak będziesz” Sobela. Sprawdź, które z nich królują obecnie na naszych listach sprzedaży.

Komentarze
Zamieszczenie komentarza nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy komentarza odnoszący się do towarów nabyli lub użytkowali dany produkt.
































