
Opis
Fenomen daty to doskonały kryminał psychologiczny, którego Czytelnik nie tylko strona po stronie zbliża się do poznania odpowiedzi na pytanie „Kto zabił?”, ale również jest zapraszany do refleksji nad złożonym motywem zbrodni oraz kwestią winy – czy wina leży wyłącznie po stronie mordercy, czy odpowiedzialność ponoszą również ci, którzy w porę nie dostrzegli niepokojących sygnałów wysyłanych przez zabójcę.
Małgorzata Derch zostaje bestialsko zamordowana tuż przed swoim ślubem. Ze znalezionego w pokoju kobiety listu wynika, że jej śmierć miała być zemstą na jej narzeczonym Michale, który przed poznaniem Gosi bezwzględnie bawił się uczuciami zakochanych w nim kobiet. Kto stoi za tą potworną zbrodnią? Któraś z opuszczonych rywalek, prowadząca dochodzenie policjantka Joanna – kiedyś sama porzucona przez Michała przed ołtarzem, a może sam Michał, który zrozumiał, że Gosia nie do końca jest tą osobą, za którą się podawała?
Producent/osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo produktu
Borgis Sp. z o.o.
Ekologiczna 8 lok. 103
02-798 Warszawa
wydawnictwo@borgis.pl
602531313
Szczegóły
Recenzje
4,0(1)
Masz ten produkt?
Zamieszczenie recenzji nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy recenzji nabyli lub użytkowali dany produkt.
Fenomen daty
violet.and.dog
Czy przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest możliwa? Do czego zdolna jest zraniona przez mężczyznę niewiasta ? Gdzie przebiega granica oddzielająca miłość od obsesji? Jeśli lubicie książki, w których możecie znaleźć odpowiedź na te pytania, to zachęcam was do sięgnięcia po najnowszą propozycję od @wydawnictwoborgis . Zanim jednak przejdę do recenzji, pozwólcie, że zacznę od cytatu z piosenki Moniki Brodki, który doskonale wpisuje się w początek książki. „Żoną miałam być, miał być ślub i wesele też Już zaprosiłam gości, kapela z rodzinnych stron Miała tam grać polkę na dwa Matki pobłogosławiły dawno nam…” i tak dalej, i tak dalej moi drodzy. Tak czy siak, ślubu nie było, a pan młody, przystojniak o imieniu Michał został przed ołtarzem sam. Zoną miała być, ale ktoś ją zabił. Kto jest mordercą i jaki miał motyw, tego dowiecie się w trakcie czytania lub dopiero na końcu książki. Na razie zapraszam do przeczytania mojej opinii. . Nie będzie to przesadą, jeśli powiem, że ta historia zainteresowała mnie już od pierwszych stron. Lubię, gdy już od początku dużo się dzieje, mamy do czynienia ze zbrodnią czy wydarzeniem, wokół którego będą się toczyć kolejne rozdziały książki. Ciekawym zabiegiem autorki była narracja pierwszoosobowa poprowadzona z perspektyw kilku bohaterów, dzięki czemu mieliśmy niejako wgląd w umysły bohaterów, a raczej podejrzanych. Bohaterów można lubić bądź nie, jednak nie sposób odmówić im charakteru. Joanna to twarda policjantka, odporna na ciosy chuliganów, jednak słaba w starciu z ciągle tlącym się uczuciem do byłego chłopaka – Michała. Agata to dr Jekyll i Mrs Hyde w jednym, kobieta o dwóch twarzach, z pozoru dobra przyjaciółka a w rzeczywistości oszalała z zazdrości i owładnięta obsesją na punkcie mężczyzny. Dwie (a w zasadzie trzy, jeśli dodamy do tego naszą denatkę) zakochane kobiety i on-mężczyzna z pozoru doskonały. Zastanawiałam się momentami, co bohaterki widziały w naszym niedoszłym panu młodym. Jak dla to zwykły bawidamek, lowelas wykorzystujący swoją urodę i urok osobisty do zaspokajania swoich samczych pragnień. Niestały w uczuciach i moim zdaniem nieszczególnie przejęty śmiercią bądź co bądź swojej przyszłej żony. . Świetnie się bawiłam przy tej książce, mimo że dość szybko domyśliłam się, kto jest tu czarnym charakterem, aczkolwiek tuż przy końcu autorka skutecznie myliła tropy. Można by się oczywiście przyczepić do sposobu prowadzenia śledztwa, czy gonienia z akcją „na łeb, na szyję”, ale takie drobne potknięcia można przecież wybaczyć. Warstwa psychologiczna książki również mogłaby być nieco bardziej dopracowana, był na to i czas i miejsce bowiem narracja pierwszoosobowa jest doskonałym ku temu powodem. . „Fenomen daty” to poprawnie skonstruowany, nieskomplikowany thriller psychologiczny z elementami kryminału. Miło spędziłam z nią czas (a to chyba najważniejsze, nieprawdaż) i w przyszłości chętnie sięgnę po inne książki autorki. Polecam tę książkę. Nie zawiedzie was. . Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję @wydawnictwoborgis
violet.and.dog
(0)03.10.2023 14:28
Fenomen daty
Czy przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest możliwa? Do czego zdolna jest zraniona przez mężczyznę niewiasta ? Gdzie przebiega granica oddzielająca miłość od obsesji? Jeśli lubicie książki, w których możecie znaleźć odpowiedź na te pytania, to zachęcam was do sięgnięcia po najnowszą propozycję od @wydawnictwoborgis .
Zanim jednak przejdę do recenzji, pozwólcie, że zacznę od cytatu z piosenki Moniki Brodki, który doskonale wpisuje się w początek książki.
„Żoną miałam być, miał być ślub i wesele też
Już zaprosiłam gości, kapela z rodzinnych stron
Miała tam grać polkę na dwa
Matki pobłogosławiły dawno nam…” i tak dalej, i tak dalej moi drodzy.
Tak czy siak, ślubu nie było, a pan młody, przystojniak o imieniu Michał został przed ołtarzem sam. Zoną miała być, ale ktoś ją zabił. Kto jest mordercą i jaki miał motyw, tego dowiecie się w trakcie czytania lub dopiero na końcu książki. Na razie zapraszam do przeczytania mojej opinii.
.
Nie będzie to przesadą, jeśli powiem, że ta historia zainteresowała mnie już od pierwszych stron. Lubię, gdy już od początku dużo się dzieje, mamy do czynienia ze zbrodnią czy wydarzeniem, wokół którego będą się toczyć kolejne rozdziały książki. Ciekawym zabiegiem autorki była narracja pierwszoosobowa poprowadzona z perspektyw kilku bohaterów, dzięki czemu mieliśmy niejako wgląd w umysły bohaterów, a raczej podejrzanych. Bohaterów można lubić bądź nie, jednak nie sposób odmówić im charakteru. Joanna to twarda policjantka, odporna na ciosy chuliganów, jednak słaba w starciu z ciągle tlącym się uczuciem do byłego chłopaka – Michała. Agata to dr Jekyll i Mrs Hyde w jednym, kobieta o dwóch twarzach, z pozoru dobra przyjaciółka a w rzeczywistości oszalała z zazdrości i owładnięta obsesją na punkcie mężczyzny. Dwie (a w zasadzie trzy, jeśli dodamy do tego naszą denatkę) zakochane kobiety i on-mężczyzna z pozoru doskonały. Zastanawiałam się momentami, co bohaterki widziały w naszym niedoszłym panu młodym. Jak dla to zwykły bawidamek, lowelas wykorzystujący swoją urodę i urok osobisty do zaspokajania swoich samczych pragnień. Niestały w uczuciach i moim zdaniem nieszczególnie przejęty śmiercią bądź co bądź swojej przyszłej żony.
.
Świetnie się bawiłam przy tej książce, mimo że dość szybko domyśliłam się, kto jest tu czarnym charakterem, aczkolwiek tuż przy końcu autorka skutecznie myliła tropy. Można by się oczywiście przyczepić do sposobu prowadzenia śledztwa, czy gonienia z akcją „na łeb, na szyję”, ale takie drobne potknięcia można przecież wybaczyć. Warstwa psychologiczna książki również mogłaby być nieco bardziej dopracowana, był na to i czas i miejsce bowiem narracja pierwszoosobowa jest doskonałym ku temu powodem.
.
„Fenomen daty” to poprawnie skonstruowany, nieskomplikowany thriller psychologiczny z elementami kryminału. Miło spędziłam z nią czas (a to chyba najważniejsze, nieprawdaż) i w przyszłości chętnie sięgnę po inne książki autorki. Polecam tę książkę. Nie zawiedzie was.
.
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję @wydawnictwoborgisRecenzja była pomocna?
Nasza cena:40,00 zł
Cena sugerowana przez wydawcę: 49,90 zł
- 1








