Ewelina Ślotała to postać dobrze znana ze świata mediów, mody i show-biznesu. W środowisku była kojarzona głównie z eleganckim stylem życia i – przede wszystkim – z ujawnianiem prawdziwego oblicza warszawskich elit. Jej trudne życiowe doświadczenia stały się źródłem inspiracji dla wielu kobiet, które podziwiały ogromną determinację celebrytki. Co warto wiedzieć o Ewelinie Ślotale i jej dorobku pisarskim?
Filtruj
Ewelina Ślotała
Produkty: 17
Ewelina Ślotała – kim jest?
Ewelina Ślotała (ur. 1989 – zm. 17 grudnia 2024) ukończyła studia prawnicze, lecz swoje powołanie odkryła jako projektantka wnętrz, pisarka oraz celebrytka brylująca na warszawskich salonach. Była mocno związana ze światem mody, co przejawiało się zarówno w jej działalności zawodowej, jak i wizerunku – zawsze zadbanym, przemyślanym i wyróżniającym się na tle innych.
Burzliwe życie prywatne
Życie prywatne Eweliny Ślotały nie było wolne od emocji i licznych kontrowersji. Przez lata media z zapałem śledziły jej relacje z wpływowymi osobami z branży rozrywkowej i biznesowej. Sama Ślotała nie stroniła od blasku jupiterów – często zabierała głos w ważnych kwestiach społecznych, dzieląc się swoimi doświadczeniami i poglądami, np. na temat przemocy domowej czy samotnego macierzyństwa.
Mąż Eweliny Ślotały
Na początku swojej kariery medialnej, Ewelina była związana z kontrowersyjnym piłkarzem Jakubem Rzeźniczakiem. Ich związek był szeroko komentowany w mediach, jednak nie przetrwał próby czasu. Po rozstaniu Ewelina wyszła za bogatego biznesmena Marcina Ślotałę, poprzez którego miała poznać warszawską śmietankę towarzyską.
Mimo pozorów idealnego życia celebrytki, rzeczywistość malowała się o wiele bardziej ponuro. Ewelina nieraz doświadczyła przemocy domowej, o czym otwarcie mówiła w wywiadach i mediach społecznościowych. W listopadzie 2021 roku opublikowała w sieci zdjęcia swojej zakrwawionej twarzy, będące dowodem na doznaną przemoc. Para rozwiodła się w 2022 roku.
Ewelina Ślotała – wiek
Ewelina Ślotała zmarła nagle 17 grudnia 2024 roku w wieku 35 lat. Przyczyną śmierci był krwotok wewnętrzny, który doprowadził do zatrzymania akcji serca. W ostatnich miesiącach życia kobieta zmagała się z depresją i stanami lękowymi, co potwierdziła jej matka w rozmowie z mediami.
Krótka, ale owocna kariera pisarska
Traumatyczne doświadczenia z życia wśród elit Konstancina zainspirowały Ewelinę do napisania serii książek, które szybko zdobyły niemałą popularność. Jej debiutancka powieść „Żony Konstancina” ukazała się w 2022 roku i zapoczątkowała cykl, w skład którego weszły również: „Kochanki Konstancina”, „Rozwódki Konstancina”, „Matki Konstancina” i „Mężczyźni Konstancina”.
W swoich książkach Ewelina poruszała tematykę hipokryzji, przemocy i podwójnych standardów panujących wśród polskich elit. Jej twórczość była ważnym głosem w obronie kobiet doświadczających przemocy i niesprawiedliwości.
Cykl „Żony Konstancina”
„Żony Konstancina”
Konstancin-Jeziorna – miasteczko pod Warszawą, które od lat uchodzi za enklawę luksusu, pieniędzy i dyskretnej elegancji. Co kryje się za murami willi, które pamiętają jeszcze międzywojenną śmietankę towarzyską? Ewelina Ślotała w swojej pierwszej powieści zabiera czytelnika do świata bogatych i wpływowych, pokazując, że za piękną fasadą często kryją się dramaty, toksyczne relacje i cienie przeszłości.
Jeśli interesuje Cię, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami domów ludzi „na świeczniku”, ta książka zaspokoi Twoją ciekawość. Ale nie spodziewaj się bajki o księżniczkach – to raczej ostrzeżenie i mocny głos w dyskusji o przemocy domowej, pozorach i cenie, jaką czasem trzeba zapłacić za „idealne życie”.
„Kochanki Konstancina”
Po mocnym debiucie Ewelina Ślotała poszła za ciosem, wydając kontynuację „Kochanki Konstancina”. Tym razem schodzimy z pozornie stabilnych fundamentów małżeństwa i zanurzamy się w niepokojący świat namiętności, manipulacji i ukrytych intryg. To książka, która uświadamia, że romans to często nie tylko miłość, ale też skomplikowana gra o władzę, pieniądze i przetrwanie.
Willowe osiedla i zamknięte rezydencje znów stają się scenerią dla dramatów, które mogłyby posłużyć za scenariusz najlepszych seriali. Autorka pokazuje, że kochanki nie zawsze są tylko dodatkiem do życia mężczyzn – często to one same pociągają za sznurki.
„Rozwódki Konstancina”
Trzecia część tzw. „konstancińskiej sagi” pokazuje, że życie po rozstaniu wcale nie musi być porażką. Ewelina Ślotała znowu daje głos kobietom – tym razem tym, które przeszły przez piekło rozwodów, medialnych skandali i walki o dzieci.
Bohaterki tej części to kobiety, które już nie chcą spełniać cudzych oczekiwań. Ich historie są czasem bolesne, czasem pełne czarnego humoru, ale zawsze autentyczne. Widzimy, jak mierzą się z samotnością, próbami manipulacji ze strony byłych partnerów, presją otoczenia – i jak powoli, krok po kroku, odzyskują władzę nad własnym życiem.
„Matki Konstancina”
Ślotała łamie kolejne tabu. W „Matkach Konstancina” macierzyństwo nie ma zapachu pudru dla niemowląt i nie tonie w pastelowych barwach. Jest trudne, czasem samotne, pełne niewypowiedzianych żalów i decyzji, które mają swoje bolesne konsekwencje. To opowieść o kobietach, które próbują chronić swoje dzieci przed światem – a czasem przed własnymi błędami.
W tej książce największymi bohaterkami są kobiety, które balansują między perfekcyjną fasadą a codziennym cierpieniem. Choć z pozoru grają drugie skrzypce w życiu swych mężów, to one dźwigają największy ciężar.
„Mężczyźni Konstancina”
W swej ostatniej, wydanej niestety już pośmiertnie, książce Ewelina Ślotała oddaje głos mężczyznom. Nie spodziewaj się jednak ckliwego rozliczenia czy płytkiego wglądu w tzw. „męski świat”. „Mężczyźni Konstancina” to mocna opowieść o tych, którzy – teoretycznie – zawsze byli na szczycie.
Ślotała bierze pod lupę bohaterów, którzy do tej pory byli tłem dla żon, kochanek i rozwódek. Teraz stają w świetle reflektorów – i nie jest to światło łaskawe. Biznesmeni, politycy, celebryci, prawnicy – na pozór silni, wpływowi i pewni siebie. A pod spodem? Kryzysy wieku średniego, lęk przed utratą pozycji, toksyczne relacje, emocjonalna pustka i… bezradność.

























