Zacznij wpisywać, aby wyszukać post!
Kochać – jak to trudno powiedzieć. Recenzja „Listów do Mileny” Franza Kafki
„Listy do Mileny” Franza Kafki to jak dotąd mój największy wyrzut sumienia na liście książek do przeczytania. Choć wiedziałam, że intymne zapiski autora „Procesu” do Mileny Jesenskiej zapewne nie bez powodu uznawane są za arcydzieło literatury, jakoś ciągle było mi z tym tytułem nie po drodze. Sprawy nie ułatwiał fakt, że znalezienie go na księgarnianych półkach przez lata nie należało do najłatwiejszych. Kiedy więc kilka tygodni temu wydawnictwo Znak Literanova wypuściło nową, rozszerzoną wersję „Listów do Mileny”, nie miałam już wątpliwości, że nastał czas, aby w końcu po nie sięgnąć. Ich lektura pozostawiła mnie z całkowicie innymi odczuciami, niż początkowo przypuszczałam.
Początek miłości Franza Kafki i Mileny Jesenskiej
Kiedy w 1919 roku młoda obiecująca dziennikarka Milena Jesenská odezwała się listownie do popularnego już wówczas Franza Kafki, nie spodziewała się, że już wkrótce ich zawodowa zażyłość przekształci się w uczucie, które z czasem obrośnie legendą.
Tym, co kierowało Mileną, nie była fascynacja ani chęć zbliżenia się do Kafki. Powód był znacznie bardziej prozaiczny: chciała, aby ten wyraził zgodę na przetłumaczenie przez nią jego utworów na czeski.
Jej małżeństwo z Ernstem Pollakiem okazało się katastrofą nie tylko na polu uczuciowym (ten niespecjalnie ukrywał przed nią swoje liczne romanse), ale też ekonomicznym, zmuszając ją do przyjmowania mniej i bardziej lukratywnych zleceń. Sam Kafka uwikłany był wówczas w relację z Julią Wohryzek, z którą zresztą był zaręczony.
Rozkwit
Listy, które zaczęli wymieniać, szybko przestały być tylko formalną korespondencją — stając się przestrzenią do najskrytszych wyznań oraz źródłem wzajemnego wsparcia.
Warto pamiętać, że mają one charakter jednostronny – korespondencja Mileny do Kafki nie zachowała się, pozwalając jedynie domyślać się z kontekstu, jak na przestrzeni kolejnych miesięcy ewoluowało ich uczucie.
Do ich pierwszego spotkania doszło na przełomie czerwca i lipca 1920 roku. Kilkudniowy pobyt okazał się dla nich przełomowy, pokazując, że silna intelektualna więź, jaką nawiązali w listach, idzie u nich w parze z namiętnością i fizycznym pociągiem.

To właśnie wtedy ich korespondencja przybrała zupełnie nowy charakter — przestała być jedynie wymianą myśli o literaturze czy codziennych sprawach, stając się przestrzenią do wyznań i dzielenia się uczuciami zarezerwowanymi wyłącznie dla zakochanych w sobie osób.
Kafka otwierał się przed Mileną w sposób, w jaki nie zrobił dotąd tego przed nikim innym – opowiadając jej o zmaganiach z postępującą gruźlicą, trudnych relacjach z ojcem, stosunku do swojego żydowskiego pochodzenia czy trapiących go obsesjach. Pochłonięty Mileną, ani na chwilę nie zapominał o tym, że formalnie pozostawali w innych związkach – choć robił to w coraz bardziej zawoalowany sposób.
W swoich listach Kafka niejednokrotnie manipuluje kobietą – raz wypowiadając się o jej mężu z krytyczną ostrością, raz wyrażając względem niego swój podziw. W równie niekonsekwentny sposób pisał o ich wspólnej przyszłości. Gorączkowe planowanie kolejnych spotkań (on mieszkał przecież w Pradze, ona w Wiedniu) i snucie marzeń o wspólnym mieszkaniu przeplatały się z prośbami, aby ta już nigdy więcej do niego nie pisała i skupiła się na ratowaniu swojego małżeństwa.
Jedna rzecz w „Listach…” pozostaje niezmienna – bezgraniczna fascynacja umysłem i osobowością Mileny, którą ten mimo różnicy wieku oraz pozycji traktował jak równą sobie. A robi to w sposób tak piękny, jak pięknie mogą pisać tylko pisarze pokroju Kafki – nadając jednak swoim słowom tak charakterystycznego dla siebie neurotycznego rysu.
Momentami aż nadto przypomina to relację łączącą Sørena Kierkegaarda z Regine Olsen – pełną intelektualnej intensywności i emocjonalnej głębi, a jednocześnie nacechowaną dramatycznymi wewnętrznymi rozterkami.
Dalsze losy Kafki i Mileny
Romans Kafki i Mileny trwał zaledwie do listopada 1920 roku. Co było tego przyczyną, nie do końca wiadomo. Wiele wskazuje na to, że Milena była w niego już wtedy szczerze zaangażowana i liczyła na to, że ich relacja ostatecznie przeniesie się poza listowną wymianę myśli.
Także Kafka podjął na tym polu szereg kroków, rozstając się dla niej z Julią czy kontaktując się z jej ojcem w celu uzyskania dla niej pomocy finansowej.
Warto mieć na uwadze, że z miesiąca na miesiąc stan psychiczny i fizyczny pisarza ulegał dramatycznemu pogorszeniu, odbierając mu siły do wychodzenia z domu oraz pogłębiając jego lęk przed nieuchronnym końcem.
Mimo kategorycznej prośby Kafki w styczniu 1921 roku, aby przestali się spotykać i ze sobą korespondować, nigdy do tego ostatecznie nie doszło – choć z czasem znajomość ta straciła na swojej intensywności. Mało tego – to właśnie ją uczynił spadkobierczynią swoich dzienników i notatek. To właśnie ona pozostała najważniejszą kobietą jego życia.
Docenić Milenę
Trudno się dziwić. Nowe wydanie „Listów do Mileny” zostało wzbogacone w znakomitą przedmowę Ryszarda Koziołka i posłowie Grzegorza Jankiewicza, kreślących złożony, choć fascynujący obraz Mileny. W książce zawarto również jej listy do najlepszego przyjaciela Kafki, Maxa Broda, felietony oraz napisane przez nią wspomnienie o Kafce, które ukazało się tuż po jego śmierci na łamach jednego z czasopism.
Widzę w niej kobietę nie tylko obdarzoną wyjątkowym intelektem, błyskotliwym i ostrym jak brzytwa językiem oraz wrażliwością, lecz także boleśnie świadomą ciężaru, jaki niesie ze sobą miłość do kogoś takiego jak Kafka.
„Frank nie potrafi żyć. Frank jest pozbawiony zdolności do życia. Frank nigdy nie wyzdrowieje. Frank wkrótce umrze” – pisała do Broda w jednym ze swoich listów.
Paradoksalnie to właśnie Milena rozbłyska na łamach „Listów…” światłem jaśniejszym niż Kafka, wierząc w ich uczucie za dwoje i rozumiejąc jego kruchość. O harcie jej ducha świadczyć może także jej późniejsza biografia.
Po wybuchu II wojny światowej bez wahania wstąpiła do ruchu oporu, pomagając żydowskim rodzinom emigrować z kraju, za co trafiła później do obozu koncentracyjnego Ravensbrück. Do końca pielęgnowała w sobie czułość i serdeczność, wspierając morale innych więźniarek oraz podnosząc je na duchu. Zamordowana w 1944 roku, zapisała się złotymi zgłoskami w historii czeskiej kultury – nie tylko w kontekście jej relacji z Franzem Kafką.
Taka miłość się nie zdarza. Tylko… czy na pewno?
Miłość niecierpliwa zawsze jest za mała. Aż nadto dobitnie udowadnia to relacja łącząca Franza Kafkę i Milenę Jesenską. Relacja, która równie intensywnie, co się rozpoczęła, równie szybko się zakończyła – przynajmniej w formie zazdrośnie skrywanego przed światem romansu.
„Listy do Mileny” z czasem przeszły do historii światowej literatury, ukazując, jak kręte bywają ścieżki ludzi spragnionych tego, aby kochać i być kochanym.
Listy te, wbrew temu, co się o nich często uważa, nie są historią o wielkiej, choć niespełnionej miłości. Fundamentem ich uczucia była przecież nie tyle głęboka zażyłość, ile wyjątkowa zdolność obojga do poruszania się po cienkiej granicy między lękiem a pragnieniem.
Kafka i Milena stworzyli więź, która mogła przetrwać tylko na papierze — czyli w przestrzeni, gdzie oboje mogli uciekać w świat tęsknot i nadziei bez konieczności konfrontacji swoich wyobrażeń z rzeczywistością.
Czym byłoby ich uczucie, gdyby nie ich niezwykła wrażliwość i niespotykana umiejętność operowania słowem, którym w swoich listach obchodzili się niczym z kruchą, atłasową perłą? Banalnym romansem dwojga osób uwikłanych w inne relacje. Sentymentalnym westchnieniem, oszukującym się, że codzienność kończy się tam, gdzie zaczyna się wybór sypialnianej szafy. „Płaczem kochanków w małym brudnym hotelu, kiedy świtają tapety”.
Warto o tym pamiętać, aby nie ulec pokusie idealizowania łączącego ich uczucia. To nie okoliczności były główną przeszkodą stającą na ich drodze, ale oni sami (zwłaszcza w przypadku Kafki): ich lęki, rozedrganie oraz potrzeba kontrolowania bliskości z bezpiecznego dystansu.
A na koniec… Pisać o miłości jak Franz Kafka, czyli 10 moich ulubionych cytatów z „Listów do Mileny”
- „Zostaje zaledwie chwilka na napisanie do prawdziwej Mileny, skoro ta jeszcze prawdziwsza była tu przez cały dzień w pokoju, na balkonie, w obłokach”.
- „Mileno, nie chodzi przecież o to, że nie jesteś dla mnie kobietą. Jesteś dziewczyną, najbardziej dziewczęcą z tych, które kiedykolwiek widziałem. Nie ośmielę się przecież, Dziewczyno, podać Ci ręki, tej brudnej, drżącej, szponiastej, rozlatanej, gorąco-zimnej ręki”.
- „ Dzisiaj Milena, Milena, Milena – nie mogę napisać nic innego. (…) Mileno! (Mówię do Twego lewego ucha, podczas gdy Ty leżysz na biednym łóżku pogrążona w głębokim, dobrym śnie i powoli, nieświadomie obracasz się z prawego na lewy bok, ku moim ustom”.
- „A przede wszystkim dzwoni mi w uchu jakiś dzwoneczek: >>nie ma jej już przy Tobie<<”.
- „I z zamkniętymi oczami patrzę w głąb siebie samego i niemal zatapiam się w Tobie”.
- „Czemu nie jestem na przykład szczęśliwą szafą w Twoim pokoju, szafą, która patrzy na Ciebie całą, kiedy siedzisz w fotelu czy przy biurku, albo gdy kładziesz się i śpisz”.
- „Ty powolna, Ty leniwa do pióra, Ty droga, Ty – cóż jeszcze? Nic – chcę tylko umilknąć z twarzą na Twych kolanach”.
- „Kiedy Cię kocham (a kocham Cię, ty oporna w pojmowaniu, tak jak morze kocha maleńki kamyczek na swoim dnie […]), kocham cały świat”.
- „Miłością jest to, że jesteś mi nożem, którym w sobie grzebię”.
- „Teraz przez dwie godziny leżałem na kanapie i myślałem prawie tylko o Tobie. Zapominasz, Mileno, że my przecież stoimy obok siebie i przyglądamy się temu leżącemu na ziemi stworzeniu, którym jestem ja”.
Franz Kafka to pisarz budzący szereg sprzecznych emocji. Poznaj go bliżej w naszym artykule Lęk nieoswojony – życie i twórczość Franza Kafki.




Komentarze
Zamieszczenie komentarza nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy komentarza odnoszący się do towarów nabyli lub użytkowali dany produkt.























