Zacznij wpisywać, aby wyszukać post!
Z drogerii do księgarni. Recenzja książki „Skincare. Twój pierwszy przewodnik po pielęgnacji” Karoliny Zajas
„Skincare” to słowo odmieniane od dłuższego czasu przez wszystkie przypadki. Nic dziwnego, że w ostatnich latach na księgarnianych półkach jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się książki poświęcone świadomej pielęgnacji skóry. Jedną z takich pozycji jest najnowszy poradnik kosmetolożki Karoliny Zajas. Jako miłośniczka wszelkiego rodzaju nowinek kosmetycznych nie mogłam przejść wobec niego obojętnie. Czy, a jeśli tak – kiedy – warto po niego sięgnąć? Sprawdź.
Kilka słów o Karolinie Zajas – autorce książki „Skincare. Twój pierwszy przewodnik po pielęgnacji”
Zanim przejdziemy do recenzji, warto powiedzieć co nieco o samej autorce. Kim jest Karolina Zajas? To popularna beauty influencerka, a zarazem kosmetolożka, działająca w internecie już od ponad 5 lat. Jej instagramowy profil śledzi 300 tysięcy osób, a tik-tokowy – prawie pół miliona. W przystępny sposób tłumaczy ona, jak pielęgnować skórę w różnym wieku oraz na co zwracać uwagę, buszując pomiędzy drogeryjnymi alejkami. Z powodzeniem łączy ona profesjonalną wiedzę z praktycznym doświadczeniem, udowadniając, że piękna cera to rzecz, którą przy odpowiednim podejściu może cieszyć się wielu z nas.
Skincare – co to właściwie znaczy?
Samo skincare oznacza zaś świadomą pielęgnację – zaczynając od jej codziennego oczyszczania, regeneracji i ochronie przeciwsłonecznej, a kończąc na zaawansowanych zabiegach kosmetycznych, takich jak peelingi chemiczne. Pełni ono funkcję zarówno profilaktyczną i przeciwstarzeniową, jak też doraźną – na przykład w przypadku trądziku czy pękających naczynek. Skincare może stanowić również element rytuału i relaksu w domowym zaciszu – niezależnie od wieku i płci.

Rzut oka na spis treści, czyli książkowe bebechy
Czego można spodziewać się po książce Karoliny Zajas? Cóż, spis treści brzmi nieco… enigmatycznie. „Skóra jest jak lustro”, „Tryb SOS”, „Wszystko, co musisz wiedzieć” to nazwy rozdziałów, które nie mówią nam za wiele. Znacznie więcej można dowiedzieć się jednak z samego opisu. Jak wyraźnie jest w nim bowiem powiedziane, jest to poradnik przeznaczony dla osób stawiających dopiero swoje pierwsze kroki na skincare’owym polu – a więc nastolatek i osób, którym z kosmetykami było dotąd nieszczególnie po drodze.
Sporo w niej również języka typowego dla „gen-zetek” – czyli osób urodzonych po 1995 roku, od najmłodszych lat obcujących ze światem nowoczesnych technologii i internetu. Viralowe maseczki, kosmetyczne must-have, tik-tokowe trendy – to tylko kilka terminów przewijających się przez książkę.
Tyle teorii. Czas rozebrać „Skincare” na czynniki pierwsze.
Przerost (ładnej) formy nad treścią
Czy „Skincare” Karoliny Zajas spełnił pokładane w nim oczekiwania? Odpowiedź na to pytanie jest ambiwalentna. Pod względem merytorycznym książka ta nie poszerza znacząco wiedzy osób zainteresowanych świadomą pielęgnacją. Nie ja jestem jednak jej grupą docelową – podobnie jak lekarze nie są odbiorcami książek popularnonaukowych na temat cukrzycy, Hashimoto czy insulinooporności.
Śmiało można polecić ją jednak osobom szukającym swojej pierwszej książki o skincare – na przykład nastolatkom. Dzięki niej nauczą się między innymi tego, jak rozpoznać swój typ skóry czy zbudować za pomocą przetestowanych przez Zajas kosmetyków codzienną rutynę pielęgnacyjną. Dużo wartościowej wiedzy mogą wynieść z niej także osoby zmagające się z trądzikiem, przesuszeniem skóry czy drobnymi problemami natury kosmetycznej – takimi jak zaskórniki.
Bardzo przystępny język sprawia, że książkę tę czyta się błyskawicznie, co pozwala poczuć się, jakbyśmy rozmawiali o nowinkach kosmetycznych z dobrą znajomą – która bez zadzierania nosa tłumaczy nam, czym różni się skóra sucha od odwodnionej oraz jak oczyszczać nadmiernie wrażliwą cerę. To duży plus – tak skondensowana i przyjazna forma zdecydowanie ułatwia przyswajanie treści, co nie zawsze jest oczywistością nawet, gdy mowa o książkach popularnonaukowych.
Ale, ale! Nie jest to polecajka w ciemno, typu „nie idź, a biegnij do drogerii” – choć w tym wypadku chciałoby się raczej powiedzieć: do księgarni. Prezentowane przez Zajas informacje nierzadko ocierają się bowiem o banał i powtarzają – poddając nieco w wątpliwość wartość merytoryczną całej publikacji.
Brakuje mi w niej pewnego usystematyzowania i logicznego rozwinięcia. I tak na przykład informacje o budowie skóry pojawiają się dopiero pod koniec, a po rozdziale poświęconym typom skóry możemy natknąć się na część o zdrowych nawykach żywieniowych czy znaczeniu snu. Z czego wynika taka struktura? Trudno powiedzieć.
Największe wątpliwości budzi we mnie jednak jej objętość i mnogość miejsc do samodzielnego wypełnienia. Trudno nie odnieść wrażenia, że w większości wypadków pełnią one funkcję zwykłego zapychacza – zwłaszcza że uzupełnienie niektórych z nich wydaje się zwyczajnym przerostem formy nad treścią. Jaki jest na przykład cel aż 9 identycznych tabelek o tym, jaki kosmetyk kupić? Jedna tabela – którą można później w razie potrzeby powielić – byłaby w takiej sytuacji zupełnie wystarczająca.
Podobnie ze zdjęciami – przedstawiającymi w wielu przypadkach samą Zajas w różnych pozach i ewidentnie nawiązujących do popularnej ostatnio w książkach instagramowej estetyki. Ok, wygląda to naprawdę ładnie. Ale czy jest jednak potrzebne ich aż takie nagromadzenie? Mam co do tego pewne wątpliwości.
Podsumowując: „Skincare. Twój pierwszy przewodnik po pielęgnacji” Karoliny Zajas to publikacja bardzo nierówna. Z jednej strony porządkująca podstawową wiedzę na temat pielęgnacji skóry, z drugiej wybiórcza i jednocześnie przegadana. Całkiem nieźle wprowadza ona czytelników w podstawy kosmetologii i dermatologii (co może przypaść do gustu chociażby osobom szukającym poradników o skincare dla mężczyzn) – robiąc to w rozkosznie lekki sposób. W wypadku dziewczyn interesujących się tą tematyką od lat stanowić będzie ona z kolei atrakcyjną wizualnie, ale raczej chwilową ciekawostkę.
Nasza ocena: 3/6
Świadoma pielęgnacja to jeden z najważniejszych trendów kosmetycznych ostatnich lat. Poznaj inne książki z naszej strony o podobnej tematyce:
- „Next Level Skincare. Czyli jak sprawić, że pielęgnacja zacznie wreszcie działać”, Izabela Skórka
- „Slow skin. Pielęgnacja skóry w zgodzie z jej indywidualnym naturalnym rytmem”, Blanca Bożena Społowicz
- „Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku”, Barbara Kwiatkowska
- „Robię włosing”, Agnieszka Niedziałek
- „Skin beauty. Biblia pięknej i zdrowej skóry”, Anjali Mahto

Komentarze
Zamieszczenie komentarza nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy komentarza odnoszący się do towarów nabyli lub użytkowali dany produkt.

























