Zacznij wpisywać, aby wyszukać post!
Z Robertem Stormem przez tajemnice historii, czyli recenzujemy zbiór opowiadań „Ludzie, którzy wiedzą” Andrzeja Pilipiuka
Robert Storm to jeden z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów wykreowanych przez Andrzeja Pilipiuka. Ekscentryczny łowca antyków i odkrywca tajemnic historii regularnie pojawia się w zbiorach opowiadań z serii „Światy Pilipiuka”, a teraz nareszcie doczekał się swojego własnego tomu. Czy warto sięgnąć po książkę „Ludzie, którzy wiedzą” ze Stormem w roli głównej? Dowiesz się tego z naszej recenzji.
„Ludzie, którzy wiedzą” Andrzeja Pilipiuka, czyli długie spotkanie z Robertem Stormem
Robert Storm, odkrywca zagadek z przeszłości i łowca artefaktów, który dotychczas dzielił zbiory opowiadań Pilipiuka z innymi bohaterami, po raz pierwszy otrzymał cały tytuł na wyłączność. „Ludzie, którzy wiedzą” to ponad 1000-stronicowa księga obejmująca 24 wybrane teksty o poszukiwaczu antyków, które do tej pory zostały opublikowane w ramach „Światów Pilipiuka”. W pięknie wydanym, ilustrowanym tomie w twardej oprawie i z barwionymi brzegami znajdziemy tytuły sięgające od początków kariery Storma aż po jego najnowsze przygody. Opowiadania do „Ludzi, którzy wiedzą” wskazał autor – są to zatem teksty, które sam Pilipiuk uważa za najlepsze.
Zobacz również: Andrzej Pilipiuk – wszystko, co musisz wiedzieć o „Wielkim Grafomanie” polskiej fantastyki
„Ludzie, którzy wiedzą” – oceniamy opowiadania po kolei
O czym opowiadają teksty zawarte w „Ludziach, którzy wiedzą” i które z nich są najlepsze? Przekonajmy się!


„Manierka”
Robert Storm jako zafascynowany historią licealista mierzy się ze swoją pierwszą sprawą, gdy w jego ręce wpada carska manierka pokryta tajemniczymi napisami. To zgrabna opowieść o poszukiwaniu skarbu, która ujęła mnie końcowym zwrotem akcji, a także wyjaśnieniem, skąd wzięła się pasja bohatera do antyków.
„Aparatus”
Tytułowy aparatus to dziwne urządzenie przypominające pozytywkę, którego zastosowanie i pochodzenie jest owiane tajemnicą. W tym krótkim opowiadaniu śledzimy iście detektywistyczną zagadkę z satysfakcjonującym i zaskakującym rozwiązaniem.
„Szachownica”
Storm tradycyjnie musi rozwiązać kolejną zagadkę – tym razem dotyczącą tytułowej szachownicy. Stawka jest wysoka: jeśli mu się powiedzie, zostanie przyjęty do ekskluzywnej organizacji Grono Jarzębiny. To jeden z tych tekstów, gdzie warto pogłówkować razem z bohaterem.
„Ośla opowieść”
Co ma wspólnego Pinokio z osłami? Zanim poznacie odpowiedź, ostrzegam: czytacie „Oślą opowieść” na własną odpowiedzialność, bo po niej lektura powieści Collodiego już nigdy nie będzie taka sama.
„Szewc z Lichtenrade”
Tutaj Storm występuje w anturażu, który lubię najbardziej: poszukując artefaktów z czasów II wojny światowej. Pilipiukowi udało się połączyć poważne wątki wojenne (tym razem dotyczące losów rzemieślników) z absurdalnym humorem.
„Na dnie mogiły”
Niektóre przygody Storma zahaczają o opowieści grozy i oto właśnie jedna z nich. Odkopywanie starej mogiły to zwykle nie najlepszy pomysł, o czym Robert dobitnie się przekonuje, realizując z pozoru proste zlecenie.
„Księgi drzewne”
Klasyczne „stormowe” opowiadanie, w którym śledzimy poszukiwania legendarnego świerku lutniczego. Miły przerywnik pomiędzy bardziej zawiłymi sprawami Roberta.
„Hitler w szklanej kuli”
Jak zniszczyć magiczną szklaną kulę, w której w czasie wojny zaklęto hitlerowca? Mam słabość do opowiadań Pilipiuka nawiązujących do II wojny światowej, więc nikogo nie zaskoczy, że jest to jeden z moich ulubionych tekstów o Stormie. Ciekawy pomysł połączony z dawką absurdu to w tym przypadku przepis na sukces.

„»Yeti ciągną na zachód«”
Cofamy się do czasów przedwojennych, aby odkryć tajemnicę Instytutu Kryptozoologii, w którym prawdopodobnie eksperymentowano na yeti. Kryptydy od zawsze mnie fascynowały, a tutaj udało się je zgrabnie wpleść w wątek historyczny – czy może być lepiej? Klimat tajemnicy jest w tym opowiadaniu nie do podrobienia.

„Naszyjnik”
„Naszyjnik” to nie tylko historia o tytułowym artefakcie, ale też popis Storma w relacjach romantycznych – niezbyt udany co prawda, ale za to bardzo zabawny. Idealny tekst dla tych, którzy cenią Pilipiuka zwłaszcza za humor.
„Czarne parasole”
W ręce Roberta trafiają rolki starego filmu do aparatu, na którym podobno uwieczniono wydarzenia z lat 20. Słusznie wyczuwacie tutaj drugie dno! „Czarne parasole” zaskakują, ale i bawią.
„Miód umarłych”
Co łączy trzmiele, czaszki poległych bohaterów i policyjne śledztwo w sprawie tajemniczych zgonów? To kolejne opowiadanie z dreszczykiem i jeden z moich ulubionych tekstów ze Stormem.
„Wielbłądzie masło”
W zbiorze znalazło się miejsce dla mojego ukochanego opowiadania Pilipiuka, które z racji jego długości (ponad 100 stron) można wręcz nazwać minipowieścią. Współczesne śledztwo Storma przeplata się tutaj z wojennymi losami trupy cyrkowej i wątkami romskiej magii.
„Sezam Czerwia”
Ścisła czołówka najlepszych opowiadań ze Stormem. Robert podejmuje się odnalezienia zaginionych w czasie okupacji dzieł sztuki. W tym celu musi zgłębić historię Nataniela, żydowskiego chłopaka z getta.
„Odległe krainy”
W tym opowiadaniu otrzymujemy sporą dawkę fantastyki: na pierwszym planie pojawia się bowiem pewna żydowska księga, która umożliwia podróże w przestrzeni. Po raz kolejny Pilipiuk zgrabnie łączy dwie linie czasowe – okupację i teraźniejszość.
„Czuhajster”
Zaskakująca opowieść, w której zabytkowa flinta na słonie skłania Roberta do… badań nad zaginionym gatunkiem spokrewnionym z ludźmi. Wielki plus za kreatywność i osadzenie akcji w górach.
„List z wysokich gór”
List z czasów I wojny światowej sprawia, że Storm wyrusza w podróż z Alp aż do Szwecji. Kolejne opowiadanie „górskie”, w którym miejsca akcji podbiły moje serce.
„Zemsta Śmieciarzy”
Uczciwość jest cnotą, ale czasami ma złe skutki – na przykład klątwę, czego Storm doświadcza na własnej skórze. Choć opowiadanie nieco się dłuży, ostateczny zwrot akcji wszystko wynagradza.
„Rozczochrana kochanka”
Przepadam za wątkami dotyczącymi dzieł sztuki, więc „Rozczochrana kochanka” – opowieść o obrazie, który z czasem zmienia swój wygląd – trafiła w mój gust. Krótka i lekka historia do przeczytania w kilka chwil.
„Plama”
Tajne ubeckie dokumenty, epokowe odkrycie i lubelska wieś, w której przed laty doszło do niewyjaśnionej zbrodni – oto kryminalny Storm w najlepszej formie.
„Antykwariat”
Storm trafia na ślad opuszczonego antykwariatu, który według miejskich legend czasami bywa czynny. Czy to historia o duchach? Przekonajcie się koniecznie.
„Walizka”
Są takie miejsca, w których gnieździ się zło. Czasami mrok skrywają również przedmioty – na przykład walizki. To jedno z tych opowiadań, które cenię za atmosferę grozy.
„Siódma armata”
Storm wznawia śledztwo w sprawie zaginionego XVII-wiecznego okrętu Das Wappen. Opowiadanie pełne jest błyskotliwych dialogów, lecz fabule niestety brakuje dynamiki.
„Czasy, które nadejdą”
Mroczna wizja przyszłości, w której inżynieria genetyczna wymyka się spod kontroli. To jedna z propozycji utrzymanych w poważniejszym tonie. Cenię ją za pomysłowość autora i wątek podróży w czasie.
„Ludzie, którzy wiedzą. Dziwne przypadki Roberta Storma” – znajdź ten tom w Świecie Książki
Jako weteranka „Światów Pilipiuka” z czystym sumieniem mogę przyznać, że „Ludzie, którzy wiedzą” to rzeczywiście wybór najlepszych opowiadań o Robercie Stormie. Zbiór świetnie sprawdzi się zarówno na początek przygody z postacią antykwariusza, jak i w ramach przypomnienia dla tych, którzy już kiedyś mieli z nim do czynienia.
Najlepsze opowiadania: „Wielbłądzie masło”, „Sezam Czerwia”, „Miód umarłych”, „»Yeti ciągną na zachód«”, „Na dnie mogiły”, „List z wysokich gór”, „Czasy, które nadejdą”.
Ogólna ocena: 4,5/5
Zobacz również inne recenzje książek Andrzeja Pilipiuka:

Komentarze
Zamieszczenie komentarza nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy komentarza odnoszący się do towarów nabyli lub użytkowali dany produkt.





















