Dostawa 0 zł do sieci księgarń

Bezpłatna wysyłka powyżej 149 zł

Gwarancja zadowolenia z zakupów

Tryb offline

Wojna nie ma w sobie nic z herosa – recenzja „Null” Szczepana Twardocha

Ostatnie premiery książek Szczepana Twardocha stały się wyczekiwanymi wydarzeniami literackimi. Po entuzjastycznie przyjętym „Chołodzie” i umiarkowanie pozytywnych opiniach o „Powiedzmy, że Piontku” nadszedł czas na „Null”. To powieść wojenna osadzona w samym centrum toczącej się właśnie za naszą granicą wojny rosyjsko-ukraińskiej – a konkretniej na tytułowym nullu, czyli pierwszej linii frontu, na której walczą Ukraińcy. Zderzenie z tą książką z wielu powodów było dla mnie przeżyciem niezwykłym. Choć nie zawsze takim, jak się spodziewałam.

Pisarz obecny

Zarówno wydarzenia, jak i postacie pojawiające się w „Null” są – co wyraźnie zaznaczył Twardoch – całkowicie fikcyjne. Jednym z powodów były, oczywiście, względy bezpieczeństwa – zbyt dużo informacji na temat pozycji Ukraińców i sytuacji panującej na froncie mogłoby narazić ich na niepotrzebne ryzyko ze strony nieprzyjaciela. Fikcyjność ta nadaje również powieści uniwersalnego wymiaru.

O tym, o jak wielką stawkę toczy się gra, pisarz z Pilchowic miał okazję przekonać się na własnej skórze. Od niemal 3 lat, a więc od momentu, gdy wybuchła wojna za naszą wschodnią granicą, ten regularnie jeździ bowiem na front, dostarczając Ukraińcom drony, noktowizory i inne sprzęty zakupione z organizowanych przez siebie zbiórek. Owocem tych doświadczeń jest właśnie „Null”.

Twardoch_Null

Fabuła, bohaterowie, język

Tym, co rzuca się w oczy już po pierwszych minutach zetknięcia się z „Null”, jest jego niecodzienna forma. W umiejętny sposób lawiruje ona bowiem pomiędzy narracją drugoosobową a monologiem wewnętrznym, jaki toczy w głowie główny bohater powieści – Koń. To 43-letni inteligent z krwi i kości, nieustannie zawieszony z racji swojego zawodu (jest historykiem) pomiędzy przeszłością a teraźniejszością.

Skomplikowane relacje rodzinne, w których pytanie o własną tożsamość narodową staje się problemem palącym, oraz bliżej nieokreślone w książce problemy w życiu osobistym popchnęły go do podjęcia decyzji o wstąpieniu jako ochotnik do ukraińskiej armii. Jednym z motorów napędowych jego działań jest również żywa, paląca chęć odwetu na Rosjanach, którzy w brutalny sposób skrzywdzili Zoję – artystkę-kosmopolitkę, w której Koń jest do szaleństwa zakochany.

Nie czas jednak na miłość, gdy znajdujesz się w samym centrum działań wojennych – a właściwie pod betonowym stropem piwnicy, z której raz na jakiś czas musisz wyjść, aby wykonać jako żołnierz kolejne zadanie. W misji tej towarzyszy Koniowi plejada barwnych i zróżnicowanych postaci, podobnie jak on walczących zwykle po stronie Ukraińców. Gdzieś bardzo niedaleko są także pidary, jak pogardliwie określa się rosyjskich nieprzyjaciół. 

Null
Null

33,69 zł

I nuda, nuda, nuda, przeplatana w osobliwy sposób z poczuciem śmiertelnego zagrożenia. 

„Za mało wszystkiego, tylko pidarów dużo i kry na Dnieprze, i przenikliwego, wilgotnego chłodu jest dość” – stwierdza Koniu w swoim monologu, aż nazbyt często przywołującym na myśl joyceowski strumień świadomości.

Jedną z najmocniejszych stron „Null” jest język, za pomocą którego Twardoch oddał bezmiar i szaleństwo wojny – bezlitośnie wydrążającej z każdego z jej uczestników to, co w nim najlepsze i wyłącznie jego – jego tkliwość, uczucia względem bliskich, wspomnienia z okresu „zanim to wszystko się zaczęło”, mniej i bardziej śmiałe marzenia o przyszłości. 

Pisarz znakomicie ukazuje złożoność poszczególnych bohaterów, spajając ich ponadto nierozerwalnym doświadczeniem wojny – ze wszystkimi jej najgorszymi stronami oraz specyficznie rozumianymi braterstwem, odwagą czy poświęceniem.

Czytając „Null”, trudno nie uniknąć skojarzeń z innymi głośnymi powieściami poświęconymi wojnie, takimi jak „Na Zachodzie bez zmian” Ericha Marii Remarque’a, „Rzeźnia numer pięć” Kurta Vonneguta, „Komu bije dzwon” Ernesta Hemingwaya, a z najnowszych – „Internat” Serhija Żadana. Sporo w nim także odprysków reportażu „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” Swiatłany Aleksijewicz – zwłaszcza we fragmentach poświęconych wojennym doświadczeniom Zoji.

Brutalność, pozorna oschłość mówienia o wojnie i nagromadzenie wulgaryzmów, co rusz pojawiających się na kolejnych stronach „Null”, u innych autorów mogłyby zakrawać o pretensjonalność. W przypadku Twardocha każdy okrzyk, każda inwektywa, każde słowo zaczerpnięte z ukraińskiej terminologii wojennej ma swoje miejsce i pozwala nam choć trochę wczuć się w położenie oraz emocje bohaterów. 

Dla osoby, która na własnej skórze nie doświadczyła wojny, zawsze będzie to jednak tylko naskórkowe i tak powierzchowne, jak powierzchowne są komunikaty prasowe informujące o kolejnych postępach na rosyjsko-ukraińskim froncie.

486143557_635290985933212_3424809595339088472_n

Nie bez znaczenia na mój odbiór książki miał również fakt, że tym razem postawiłam nie na tradycyjne papierowe wydanie, a audiobooka. W roli lektora ponownie wystąpił Michał Żurawski, znany m.in. z nagrań do „Pokory”. Jego wybór to niewątpliwie dobra decyzja wydawnicza. Chropowaty, nieco melancholijny głos Żurawskiego, a także jego umiejętność oddawania zróżnicowanych emocji sprawiają, że słuchanie „Null” było dla mnie zwyczajną przyjemnością. Choć ze względu na poruszaną w nim tematykę ostrożnie dawkowaną przez kilka dni z rzędu.

Null (plik audio)
Null (plik audio)

49,41 zł

Null (e-book)
Null (e-book)

40,00 zł

Szkoda, że to już koniec

Czy „Null” to książka, która spełniła pokładane w niej oczekiwania? Zdecydowanie. Czy wnosi ona coś nowego do dyskursu literatury wojennej i wykracza poza aktualne realia polityki międzynarodowej? Bez wątpienia. Choć ze względu na rozwój technologii wojskowej wiele z używanych w niej pojęć po latach dla części czytelników może stać się nieco enigmatycznych, w niczym nie umniejsza to sile jej przekazu i uniwersalności. Wojna, choć tak stara, jak stara jest ludzkość, wciąż pozostaje przecież czymś boleśnie aktualnym i tak samo niszczycielskim. Bez względu na czasy, region i motywacje każdej ze stron konfliktu.

Nasza ocena: 4,5/5. Oby więcej równie dobrych książek o wojnie na gruncie literatury polskiej.

Spodobała Ci się nasza recenzja? Sprawdź inne artykuły na naszym blogu o powiązanej tematyce:

podpis_ola

Komentarze

Zamieszczenie komentarza nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy komentarza odnoszący się do towarów nabyli lub użytkowali dany produkt.

accessible