Dostawa 0 zł do sieci księgarń

Bezpłatna wysyłka powyżej 149 zł

Gwarancja zadowolenia z zakupów

Tryb offline

„Nie nadążamy za rozwojem technologii internetowych”. Wywiad z Wojciechem Kardysiem – autorem książki „Homo digitalis”

Internet przestał być tylko użytecznym narzędziem – stał się przestrzenią, w której wielu z nas spędza nawet kilkanaście godzin dziennie. Fake newsy, patoinfluencerzy czy sharenting są coraz bardziej palącym problemem społecznym. Dziennikarka Aleksandra Borodziuk pyta Wojciecha Kardysia – eksperta od social mediów oraz autora wydanej kilka dni temu książki „Homo digitalis” – jak poruszać się w cyfrowym świecie i chronić się przed jego pułapkami.

Aleksandra Borodziuk: Jaka była Twoja główna motywacja do napisania „Homo digitalis”? Co skłoniło Cię do podjęcia tematu w taki, a nie inny sposób?

Wojciech Kardyś: Social mediami zajmuję się od 2011 roku, czyli od momentu, gdy Facebook zaczął stawać się w Polsce coraz popularniejszy i rozpoczął gwałtowny rozwój tej branży. Już wtedy dostrzegałem nie tylko ogromny potencjał platform społecznościowych, ale też pierwsze zagrożenia. Opisywałem je, reagowałem, jednak skala problemu nie była jeszcze tak widoczna.

Wszystko zmieniło się w czasie pandemii. Rozwój mojej marki osobistej i agencji przyspieszył, bo ludzie masowo przenieśli się do internetu. Pracowałem od rana do wieczora, sporo zarabiałem, ale jednocześnie zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak. Zainteresowałem się tym, jak algorytmy nas uzależniają, i poszedłem na terapię.

Po pandemii zobaczyłem, że takich osób jak ja jest dużo więcej. Wtedy zacząłem intensywnie pisać o problemach w przestrzeni internetowej – patoinfluencerach, sztucznej inteligencji czy internetowych oszustach. W 2024 roku odezwało się do mnie wydawnictwo Znak i zaproponowało mi, żebym napisał książkę przekrojowo opisującą zagrożenia cyfrowego świata. Myślę, że to był doskonały moment – bo w 2025 roku zrobiło się o nich naprawdę głośno. Pojawili się nowi eksperci, raporty o czasie spędzanym w sieci czy epidemii samotności. Dziś coraz więcej osób zaczyna rozumieć, z jak poważnym problemem mamy do czynienia.

A.: Czym Twoja książka różni się od innych publikacji o cyfrowym świecie? Gdzie widzisz jej największą wartość?

W.: To jedyna książka na polskim rynku, która tak szeroko opisuje zagrożenia związane z social mediami. Powstawały publikacje o influencerach czy fake newsach, ale żadna nie ujęła tego tematu tak przekrojowo. W mojej książce omawiam aż osiem różnych zagrożeń, tworząc swoisty przewodnik po internecie – zarówno dla rodziców, singli czy młodzieży, jak też mieszkańców dużych i małych miast. Ta uniwersalność na pewno mocno wyróżnia ją na tle innych.

A.: W książce poruszasz drastyczne przykłady ze świata polskiego internetu, jak patoinfluencing czy cyberbulling. Które zjawisko z tych, które opisałeś w poszczególnych rozdziałach, jest dla Ciebie najgroźniejsze?

W.: Najpoważniejszym problemem, z którym musimy sobie poradzić jako kraj, jest dezinformacja – przede wszystkim fake newsy. To realne zagrożenie dla naszej suwerenności i pozycji na arenie międzynarodowej. Badania pokazują, że Polska jest w niechlubnej czołówce najbardziej spolaryzowanych krajów w Europie.

Dlaczego tak się dzieje? Kluczową rolę odgrywają właśnie nieprawdziwe informacje. Polska, jako kraj frontowy i hub wspierający Ukrainę, jest wyjątkowo niewygodna dla Rosji czy Białorusi. Według oficjalnych danych Unia Europejska wydaje rocznie około 16 milionów euro na walkę z dezinformacją, podczas gdy Kreml inwestuje w szerzenie nieprawdziwych informacji 2 miliardy dolarów. Zalewają nas fałszywymi treściami – i, niestety, często osiągają swoje cele.

A.: Jak myślisz, dlaczego im się to udaje?

W: Niestety, żaden z rządzących nie podszedł poważnie do kwestii edukacji. Do dziś w szkołach nie ma przedmiotu poświęconego umiejętnościom cyfrowym – takim jak wyszukiwanie czy weryfikowanie informacji. A przecież taka Finlandia już wiele lat temu zrozumiała skalę zagrożenia i wprowadziła tego typu przedmiot do systemu edukacji. U nas do dziś nic się na tym polu nie zmieniło.

A.: Wspominasz także o fake newsach i deepfake'ach. Czy Twoim zdaniem technologie dezinformacji rozwijają się szybciej niż cyfrowe umiejętności społeczeństwa?

W.: Oczywiście, że tak! Technologia rozwija się wykładniczo. Kto kilka lat temu spodziewał się, że pojawi się ChatGPT i będzie odpowiadał jak człowiek? Dziś w kilka sekund możemy wygenerować realistyczne wideo, na przykład przedstawiające Willa Smitha gotującego makaron.

Postęp jest tak szybki, że nawet futuryści mają problem z przewidywaniem, jak technologia rozwinie się nie za 50 czy 10 lat, ale już za 3 lata. Tymczasem nasze prawo, a także rozwój społeczny i emocjonalny, zupełnie za tym nie nadążają.

Weźmy prosty przykład: kradzież tożsamości. W internecie dostępne są narzędzia, które pozwalają pobrać nasze zdjęcia z mediów społecznościowych i stworzyć z nich deepfake’a – choćby umieszczając nas w roli bohatera filmu pornograficznego. I to właśnie wtedy zaczynają się prawdziwe tragedie.

A.: Czy pojawiły się w tej kwestii już na świecie jakieś regulacje prawne?

W.: Tak, bardzo podoba mi się to, co ostatnio zrobiła Dania. W tym roku wprowadziła ona prawo gwarantujące każdemu obywatelowi niezbywalne prawo do swojego cyfrowego wizerunku. Jeśli ktoś wykorzysta czyjeś zdjęcia bez zgody, grożą mu za to surowe konsekwencje. Na szczęście Unia Europejska również zaczęła już pracować nad podobnymi regulacjami.

A.: Czy uważasz, że politycy robią wystarczająco dużo, aby walczyć z dezinformacją?

W.: Nie, politycy nie robią absolutnie nic. Co więcej – często sami są beneficjentami fake newsów, szczególnie partie prawicowe. Żyjemy w epoce postprawdy, w której liczy się nie zgodność faktów z rzeczywistością, a skuteczność oddziaływania na społeczeństwo.

Świetnie pokazał to Donald Trump w 2016 roku – to właśnie przecież dzięki fake newsom utorował sobie wówczas drogę do prezydentury. Mówi się, że jego współpracownicy doszli wówczas do wniosku, że najlepszą metodą na wygranie wyborów będzie zalewanie mediów kłamstwami. W efekcie dziennikarze, zajęci ciągłą weryfikacją, nie mieli czasu analizować naprawdę istotnych kwestii.

Podobny mechanizm można zaobserwować także w Polsce. Wielu politykom fake newsy są zwyczajnie na rękę. Manipulują informacjami, a gdy zostają przyłapani na kłamstwie, rzadko przyznają się do błędu.

A.: W swojej książce poruszasz temat toksycznej manosfery. Jak w tym kontekście postrzegasz głośne ostatnio zjawisko „szon patroli" – grup chłopców nagrywających dziewczyny, których ubiór czy zachowanie uznają za niestosowne? Czy to skrajny przejaw patologii czy raczej symptom szerszego problemu braku edukacji i wątpliwych wzorców z internetu?

W.: Dla chłopców „szon patrole” to często tylko zabawa. Ale jaka to zabawa, skoro dziewczynki boją się przychodzić do szkoły, bo ich zdjęcia trafiły do dziesiątek grup internetowych i zostały tam zlinczowane? Skumulowana nienawiść potrafi prowadzić nawet do prób samobójczych.

Jestem przekonany, że do powstania „szon patroli” przyczyniła się właśnie toksyczna manosfera – środowisko zradykalizowanych młodych mężczyzn, którzy wzajemnie dopingują się w nienawiści do kobiet. Doszliśmy do punktu, w którym samo bycie w zdrowym związku stało się czymś wyjątkowym.

A.: Co doprowadziło do jej powstania?

W.: Na powstanie toksycznej manosfery wpłynęło wiele czynników. Jednym z nich była błyskawiczna emancypacja kobiet, przypominająca bardziej rewolucję niż ewolucję. Część mężczyzn nie była gotowych na to, że kobiety stają się niezależne, zarabiają więcej niż dotąd oraz otwarcie wyrażają swoje potrzeby i oczekiwania.

Niezrozumienie tych zmian, wzmocnione stereotypami, że chłopaki nie płaczą i nie mają prawa wyrażać swoich frustracji, sprawiło, że wielu z nich poczuło się zagubionych. Doskonale wykorzystał to internet, np. twórcy pokroju Andrew Tate’a czy niektóre partie polityczne.

A: W poruszający sposób mówi o tym np. serial „Dojrzewanie”, który jakiś czas temu wywołał gorące dyskusje w całym internecie.

W: Dokładnie. W „Dojrzewaniu” jedna z bohaterek – rówieśniczka głównego bohatera, trzynastoletniego Jamiego – odrzuca jego zaloty. Ten, nie rozumiejąc sytuacji, postanawia ją ukarać. Jego rodzice są w szoku – nie zdawali sobie sprawy, do czego zdolny jest ich syn.

W jednym z odcinków matka Jamiego mówi, że myślała dotąd, iż gdy ten zamyka się w swoim pokoju z telefonem, jest bezpieczny, bo jest w domu. Nic bardziej mylnego. To właśnie internet naraża młodych ludzi na największe niebezpieczeństwo, dając im łatwy dostęp do hejtu, pornografii czy różnych radykalnych środowisk. Młodzi są na to szczególnie podatni.

A.: Skąd Twoim zdaniem warto czerpać informacje na temat świadomego poruszania się po internecie – co w erze postprawdy bywa naprawdę dużym wyzwaniem?

W.: Przede wszystkim powinniśmy zacząć sami interesować się takimi zagrożeniami, jak hejt czy fake newsy i szukać rzetelnych informacji na ten temat. Po drugie, naciskajmy na rządzących, aby wprowadzili do szkół zajęcia z umiejętności cyfrowych. Ważne jest też uwrażliwienie rodziców, którzy często nie rozumieją wirtualnego życia swoich dzieci. Oprócz pytania „Jak Ci minął dzień w szkole?”, warto pytać także: „Co ciekawego zobaczyłeś dzisiaj na Instagramie, TikToku czy YouTubie?”. Obejrzyj razem z dzieckiem filmiki jego ulubionego influencera i pogadaj z nim o tym, z czym styka się w sieci.

A.: Jakie są Twoim zdaniem najważniejsze zasady, które każdy powinien stosować, aby nie zginąć w czeluściach internetu?

W.: Po pierwsze: miej wątpliwość wobec wszystkiego, na co natykasz się w sieci – zwłaszcza gdy wywołuje to w Tobie silne negatywne emocje. Po drugie: myśl krytycznie i nie ufaj bezgranicznie internetowym autorytetom. Po trzecie: śledź zmiany oraz edukuj się w kwestii zagrożeń, jakie niesie ze sobą rozwój technologii.

A.: I na koniec tej gęstej od informacji rozmowy coś lekkiego: nad czym będziesz pracować w najbliższej przyszłości?

W.: Przyznam, że mam sporo planów. Intensywnie myślę o zorganizowaniu otwartej dla wszystkich konferencji na temat zagrożeń w sieci. Fascynuje mnie też obszar sztucznej inteligencji – szczególnie to, jak mądrze wykorzystywać ją, aby pomagała nam w życiu prywatnym i zawodowym.

Zastanawiam się ponadto nad stworzeniem narzędzia, które od razu poinformuje nas, jeśli nasza cyfrowa tożsamość zostanie wykorzystana przez osoby trzecie. Kto wie – może w przyszłości powstanie też druga część „Homo digitalis”, poświęcona kolejnym zagrożeniom.

Dziękuję za rozmowę.

Sprawdź naszą recenzję książki „Homo digitalis”!

Wojciech Kardyś w kilku zdaniach

Wojtek Kardyś to ekspert w dziedzinie komunikacji internetowej, social mediów, digital marketingu, e-PR oraz personal brandingu. 

Zaczynał od klasycznego PR-u i reklamy by w 2017 roku założyć swoją agencję, która pomaga firmom kształtować ich obecność online i strategie marketingowe. W ciągu lat przekształcił się w cenionego konsultanta digital-marketingowego, szkoleniowca oraz content kreatora. 

Specjalizuje się w marketingu influencerskim, strategiach i kryzysach social mediowych, video contencie oraz szeroko rozumianej komunikacji internetowej. Szkoli z LinkedIN (zajął 6 miejsce w Polsce w rankingu Linkfluencers), Twittera/X, Facebooka oraz z Instagramu.

Od 2023 roku został głównym Partnerem Biznesowym w agencji digital marketingu Olive Media, z którą współpracuje do dzisiaj. 

Był wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych,WH AGH w Krakowie (od 2020 do 2024) oraz Akademii Leona Koźmińskiego (od 2023 do 2024) w Warszawie

Jego znaczący wkład w rozwijanie przestrzeni cyfrowej został doceniony przez Komisję Europejską, która w 2022 roku mianowała go Ambasadorem Cyfrowym UE w Polsce.

Na początku 2023 roku rozpoczął serię comiesięcznych eventów edukacyjnych Social Town w Warszawie, których głównym założeniem jest edukacja i zwiększanie świadomości o wpływie social mediów na nasze życie.

Prowadzi cotygodniowe #NaLajwie, rozmowy, wywiady, dyskusje on-line dotyczące szeroko rozumianych social mediów.  

Wojciech_Kardy__2

Słowniczek pojęć, jakie pojawiły się w artykule

Patoinfluencing – zjawisko, w którym twórcy internetowi budują popularność poprzez prezentowanie patologicznych zachowań, takich jak agresja słowna, przemoc czy nadużywanie alkoholu.

„Sharenting” – to połączenie słów „share” (dzielić się) i „parenting” (rodzicielstwo). Termin ten odnosi się do praktyki regularnego udostępniania przez rodziców w mediach społecznościowych zdjęć, filmów lub informacji na temat swoich dzieci.

Cyberbullying – celowe ośmieszanie i nękanie za pomocą portali społecznościowych. Może przyjmować formę wyzwisk, rozprzestrzeniania nieprawdziwych informacji, publikowania kompromitujących treści czy wykluczania z grup internetowych.

Fake news – fałszywe lub zmanipulowane informacje rozpowszechniane w mediach bądź internecie, mające na celu wprowadzenie odbiorców w błąd. Ich celem są manipulowanie opinią publiczną, rozjątrzanie negatywnych emocji oraz osiąganie korzyści politycznych czy finansowych.

Deepfake – technologia wykorzystująca sztuczną inteligencję do tworzenia realistycznie wyglądających fałszywych obrazów bądź nagrań wideo czy audio.

Manosfera – internetowa przestrzeń skupiająca społeczności, w których mężczyźni wymieniają się poglądami na temat relacji damsko-męskich, męskości i współczesnych ról płciowych. Obejmuje ona zarówno neutralne grupy wsparcia, jak i ruchy o wydźwięku mizoginicznym czy antyfeministycznym.

Postprawda – zjawisko, w którym emocje i osobiste przekonania mają większy wpływ na opinię publiczną niż fakty i obiektywne dowody. Często prowadzi do manipulacji informacjami i kształtowania narracji zgodnie z interesami nadawcy.

podpis_ola

Komentarze

Zamieszczenie komentarza nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy komentarza odnoszący się do towarów nabyli lub użytkowali dany produkt.

accessible