Zacznij wpisywać, aby wyszukać post!
Zaplątani w sieć. Recenzja książki Wojciecha Kardysia „Homo digitalis”
„Homo digitalis” Wojciecha Kardysia to książka, na którą czekałam z dużą niecierpliwością. Przez wszystkie lata udało mi się dotrzeć do niejednego zakamarka internetu, odkrywając zarówno jego dobre, jak i złe strony. A właśnie tym ciemniejszym stronom poświęcona jest książka Kardysia, uznawanego przez wielu za jeden z najważniejszych głosów w obszarze social mediów i komunikacji internetowej. Kiedy w ubiegłym tygodniu miała więc miejsce jej premiera, niemal od razu udałam się do sklepu po swój egzemplarz. Czy publikacja ta spełniła pokładane w niej oczekiwania? Przekonajmy się.
Rzut oka na treść, czyli o czym właściwie jest „Homo digitalis”?
Na początku przyjrzyjmy się bliżej zawartości książki. Całość składa się z kilku większych rozdziałów, poświęconych najgroźniejszym obecnie zdaniem Kardysia zjawiskom w świecie cyfrowym. A są to: hejt, wyłudzenia i oszustwa internetowe, patoinfluencing, sharenting (nadmierne publikowanie przez rodziców zdjęć i filmów swoich dzieci), fake newsy i dezinformacja oraz niekontrolowany rozwój AI. W połączeniu z rosnącym problemem uzależnienia od internetu w niemal wszystkich grupach wiekowych tworzy to mieszaninę wybuchową, mającą fatalny wpływ zarówno na nas samych, jak też całą tkankę społeczną.
Ostatni rozdział poświęcony został „cyfrowemu wellbeingowi”, czyli świadomemu poruszaniu się po przestrzeni internetowej. Kardyś przedstawił w nim nie tylko szereg wskazówek, co robić, aby zachować zdrową relację z nowymi technologiami, ale i ogrom danych, stanowiących swojego rodzaju zimny prysznic.

Czy wiesz na przykład, że każdego dnia dotykamy swojego smartfona średnio 2600 razy dziennie? To wielokrotnie więcej, niż zazwyczaj dotykamy naszych bliskich – nawet w skali całego tygodnia.
Tak „Homo digitalis” wygląda od strony formalnej. Jak książka ta wypada w zderzeniu z rzeczywistością?
Zajrzyj także do naszego wywiadu z Wojciechem Kardysiem, w którym rozmawiamy o jego książce, nowych technologiach i jak nie zginąć w czeluściach sieci:
Internetowa ziemia niczyja
Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy już w inicjalnym rozdziale, jest niezwykle barwny – wpadający momentami wręcz w gawędziarski ton – styl wypowiedzi autora. Kardyś pisze w sposób lekki, emocjonalny i unikający branżowego żargonu, a przez to przystępny dla osób mniej obeznanych z zagrożeniami w sieci. A przecież właśnie do nich skierowana jest ta książka. Narracja płynie przez to naturalnie, a dynamiczny rytm kolejnych rozdziałów sprawia, że informacje zawarte w książce przyswaja się niejako mimochodem.
Żywy język tej książki stanowi zarazem jej miecz obosieczny. Znacząca część zdań (zwłaszcza w pierwszych rozdziałach) zbudowana została bowiem na zasadzie wyliczeń, co momentami czyni ją nieco nużącą.
Nie o język w tego typu publikacjach jednak chodzi. Najważniejsze są przecież informacje, jakie przekazał w swojej książce Kardyś, oraz wnioski, z którymi nas zostawia. W obu przypadkach nie napawają one optymizmem. Gwałtowny rozwój social mediów i związanych z nimi technologii nastąpił przecież dopiero w ostatnich kilkunastu latach. Ludzki mózg – nauczony funkcjonowania w trybie „off-line” – nie dostosował się jeszcze do tych zmian.
Kardyś wielokrotnie mówi w swojej książce, że nasz sposób postrzegania otaczającej rzeczywistości i percepcja zostały przystosowane do zupełnie innych warunków. Dziś w ciągu jednego dnia mierzymy się z taką liczbą bodźców i informacji, z którymi nasi przodkowie zazwyczaj nie stykali się przez całe życie! Nieuchronnie prowadzi to do poczucia przebodźcowania – czyniąc nas wyjątkowo bezbronnymi wobec dezinformacji, cyfrowych uzależnień i innych zagrożeń płynących ze świata on-line.
Jednym z największych atutów „Homo digitalis” jest mnogość danych oraz przykładów, mających za zadanie tym dobitniej zobrazować każdy z omawianych problemów. Widać tu ogrom włożonej przez Kardysia pracy, a także przewertowanie przez niego setek raportów i analiz.
Dziennikarz nie ogranicza się wyłącznie do głośnych spraw, którymi żyła cała Polska – takich jak patostreamy Ajemge1, na których ten uprawiał seks z kompletnie pijaną dziewczyną – ale też sięga po mniej znane przykłady. Bezlitośnie uderza przy tym w wiele osób znanych z pierwszych stron gazet – polityków, gwiazdy estrady, influencerów czy szefów globalnych korporacji.
Kardyś przytacza badania, polemizuje oraz obnaża cynizm i zakłamanie cyfrowych twórców – na przykład w kwestii ochoczego udostępniania w internecie przez celebrytów zdjęć swoich dzieci czy stosowania przez rządzących fake newsów jako politycznego oręża.
Przedstawione przez niego sytuacje czy dane tym mocniej uwypuklają skalę problemów, którymi jako społeczeństwo powinniśmy się jak najszybciej zająć. Każda informacja to także kolejna cegiełka do budowania świadomości na temat tego, jak poruszać się po internecie, aby nie zginąć w jego czeluściach oraz uwrażliwić się na rzeczy, którymi na co dzień się w nim otaczamy.


Kto powinien sięgnąć po „Homo digitalis”?
Jako osoba od lat śledząca działalność Kardysia oraz zajmująca się social mediami zawodowo, poza szeregiem konkretnych danych nie dowiedziałam się z tej książki wiele nowego. Nie taki jednak był zamysł, aby kierować ją do specjalistów, lecz zwykłych użytkowników internetu, nieświadomych wielu mechanizmów jego działania.
I na tym polu książka „Homo digitalis” doskonale wypełnia przestrzeń na rynku, stanowiąc kopalnię wiedzy na temat zagrożeń wirtualnego świata. Robiąc to jednak bez krzykliwych nagłówków czy dramatyzowania, za to z dużą dawką empatii i świadomości, do kogo kierowane są słowa.
Śmiało można polecić ją choćby rodzicom, chcącym lepiej zrozumieć świat swoich nastoletnich dzieci, czy osobom w starszym wieku, szczególnie zagrożonym ryzykiem internetowych wyłudzeń i oszustw.
„Homo digitalis” jest pozycją, po którą powinni sięgnąć również politycy oraz osoby działające w przestrzeni publicznej. Jako państwo na polu internetowych regulacji prawnych robimy wciąż zdecydowanie za mało – będąc daleko w tyle na przykład za krajami skandynawskimi. Jak przekonuje Kardyś, „umiejętności cyfrowe” powinny być obowiązkowym przedmiotem w każdej szkole. Książki takie jak ta mogą być pierwszym krokiem, aby tak się stało.
Świadomość to pierwszy krok do zmiany na lepsze
„Homo digitalis” to książka, która w przejrzysty, a zarazem wnikliwy sposób uświadamia nam, z jak skomplikowaną materią mamy dziś do czynienia, gdy mowa o internecie. Kardyś nie poucza i nie zasypuje czytelnika informacjami. Zamiast tego dostarcza mu niezbędnych narzędzi, które pozwalają patrzeć krytycznie na cyfrową rzeczywistość. To lektura potrzebna i aktualna, która może stać się punktem wyjścia do poważniejszej rozmowy o edukacji i ochronie użytkowników w sieci.
Moja ocena: 4/5
Sprawdź również inne recenzje na naszym blogu poświęcone najgłośniejszym książkom ostatnich miesięcy:
- Państwo to ja. Recenzja książki „Rafał. Trzaskowski w rozmowie z Donatą Subbotko”
- Recenzja książki „Duduś. Prezydent we mgle” Jacka Gądka
- W oparach absurdu, czyli Wędrowycz po raz kolejny. Recenzujemy „Wojsławicką masakrę kosą łańcuchową”
- Wojna nie ma w sobie nic z herosa – recenzja „Null” Szczepana Twardocha
- Państwo w (pato)państwie. Recenzja najnowszej książki Jana Śpiewaka

Komentarze
Zamieszczenie komentarza nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy komentarza odnoszący się do towarów nabyli lub użytkowali dany produkt.





















