Zacznij wpisywać, aby wyszukać post!
„Radość soboty” – recenzja i historia twórców kroniki warszawskiego getta
Warszawskie getto było piekłem, w którym śmierć każdego dnia zbierała swoje krwawe żniwo. W samym centrum toczącej się zagłady narodziła się jedna z najważniejszych i najbardziej heroicznych inicjatyw dokumentujących unicestwienie Żydów. Emanuel Ringelblum – nauczyciel historii, społecznik i pedagog – wraz ze współpracownikami postanowił ocalić pamięć o rozgrywającej się tragedii, tworząc organizację Oneg Szabat, czyli „Radość Soboty”. Tak powstało archiwum, stanowiące świadectwo męczeństwa obywateli żydowskiego pochodzenia. Reportaż Marty Grzywacz przybliża kulisy ich działalności, ukazując historię ludzi relacjonujących życie i śmierć w getcie warszawskim. Zbliżająca się 82. rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim to dobra okazja, aby zapoznać się z nim bliżej.
Ambitny nauczyciel historii, czyli opowieść o Emanuelu Ringelblumie
Emanuel Ringelblum przyszedł na świat 21 listopada 1900 roku w galicyjskim Buczaczu w rodzinie żydowskiego handlarza zbożem. Jego dzieciństwo zostało naznaczone przedwczesną śmiercią matki. Pierwsze nauki pobierał w tradycyjnym chederze (żydowskiej szkole o charakterze religijnym), a następnie w polskojęzycznym gimnazjum. Już wtedy przejawiał ogromny głód wiedzy i chęć do nauki.
Wybuch I wojny światowej spowodował, że rodzina, w obawie przed pogromami, musiała uciekać do Nowego Sącza, gdzie mimo biedy i przeciwności losu młody Emanuel ukończył gimnazjum i zdał maturę.
Po egzaminie dojrzałości przeniósł się do Warszawy, gdzie chciał studiować medycynę, jednak przez „numerus clausus” (zasada ograniczania liczby studentów uniwersytetów, za którą stoją zwykle względy polityczne) jego podanie spotkało się z odmową. Postanowił wkrótce podążyć inną drogą życiową i rozpoczął studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Był bardzo ambitnym studentem, a do tego chętnie udzielającym się społecznie. Zaangażował się między innymi w działania lewicowej partii Poalej Syjon oraz młodzieżówki Jungt.
Koniec cywilizacji człowieka – czas prześladowań i śmierci
Wrzesień 1939 roku całkowicie przekreślił świat, który Ringelblum znał i próbował zrozumieć. Po zajęciu przez wojska niemieckie Warszawy od razu bowiem rozpoczęły się represje skierowane w stronę ludności żydowskiej. Okupanci próbowali odebrać Żydom godność poprzez liczne zakazy i decyzje uderzające w ich prawa, majątek i bezpieczeństwo.
Późną jesienią 1940 roku Niemcy zamknęli za murami tworzonego getta setki tysięcy Żydów. W nieludzkich warunkach, pośród głodu i przemocy, 40-letni wówczas historyk i społecznik zebrał grupę ludzi podobnych sobie – i wspólnie stworzyli organizację Oneg Szabat, której celem było zbieranie relacji, dokumentów, ulotek czy pamiętników dotyczących życia żydowskiej społeczności pod okupacją niemiecką.
Archiwum funkcjonowało jako kronika życia codziennego, a zarazem symbol oporu i woli przetrwania ze strony Żydów. Spisywane relacje i zbierane dokumenty wkrótce stały się krzykiem umierającego za murami getta świata.
„Zapisuj wszystko, co masz… notuj to, co widzisz”
Na tę książkę czekałem długo. Jak tylko ukazała się w zapowiedziach, wiedziałem, że muszę ją przeczytać za wszelką cenę. Marta Grzywacz stworzyła reportaż zarówno ważny, jak i konieczny. W kronikarski, niezwykle rzetelny sposób, prowadzi ona czytelnika przez ulice warszawskiego getta, gdzie królują przemoc, głód, tyfus i śmierć.
Autorka z dużą wnikliwością opisuje postać Emanuela Ringelbluma – nie tylko jako historyka, ale także człowieka z krwi i kości. Mimo ogromnego ryzyka związanego z dokumentacją zbrodni na narodzie żydowskim Ringelblum konsekwentnie dążył, by świat usłyszał o cierpieniu setek tysięcy niewinnych ludzi.
Grzywacz przedstawia również bliskie grono zaufanych współpracowników kronikarza, którzy wspominali, że „do Emanuela przywiązywano się, jego się lubiło, za nim się podążało”. Organizacja „Radość soboty” poza ideą pamięci była też przecież aktem oporu wobec okupanta.
Książka Marty Grzywacz wzbogaca słynne archiwum warszawskiego getta, pozwalając usłyszeć świadectwa ofiar. Lektura tej pozycji nie była łatwa. Przeczytałem w swoim życiu wiele książek dotyczących Holocaustu, jednak to „Radość soboty” sprawiła, że po jej skończeniu długo siedziałem w milczeniu. Autorka nie musi koloryzować. Przedstawienie faktów, które miały miejsce za murami getta, już samo w sobie stanowi przecież dowód niewyobrażalnego cierpienia.

„Został po nich już tylko kadisz”
22 lipca 1942 roku to jeden z najczarniejszych dni w historii warszawskiego getta. Dzień ten był początkiem tzw. Wielkiej Akcji – czyli deportacji ok. 300 tysięcy Żydów do obozu zagłady w Treblince. Dla twórców archiwum był to zarówno początek końca ich pracy, jak i czas wielkiej próby. Ludzie z Oneg Szabat widzieli wszystko – śmierć dzieci na warszawskim bruku, płacz matek, rozpacz, panikę, ludzką godność zdeptaną niemieckim butem.
Marta Grzywacz w swoim dziele daje głos nie tylko skrupulatnie opisanym faktom, ale również emocjom, które są tu przerażająco konkretne. Oprócz losów współpracowników Ringelbluma autorka przedstawia takie postacie jak Janusz Korczak czy Adam Czerniaków, którego decyzja o samobójstwie była symbolicznym protestem wobec niewyobrażalnej bezsilności.
Reportaż „Radość soboty” czytałem z zapartym tchem, strona po stronie. Relacje i fakty przytoczone przez autorkę zrobiły na mnie bardzo silne wrażenie. Marta Grzywacz wykonała niezwykłą, poruszającą pracę – złożyła hołd Ringelblumowi, jego współpracownikom oraz tym, po których pozostało już tylko zmówić kadisz.
Nie dla siebie, a dla świata – ostatnia misja Oneg Szabat
W czasie trwania Wielkiej Akcji nikt już nie miał złudzeń. Ringelblum podjął decyzję o ukryciu zgromadzonych przez organizację materiałów. Zadanie to powierzył lekarzowi Izraelowi Lichtensztajnowi, który przy pomocy dwóch uczniów ukrył pierwszą część archiwum w piwnicach budynku szkolnego przy ul. Nowolipki 68. Kolejną część depozytu ukryto dopiero przed wybuchem powstania w getcie w kwietniu 1943 roku.
Osoby pracujące nad ukryciem archiwum do zakopywanych przez siebie skrzyń dołączyły napisane naprędce testamenty. Treść kreślonych przez nich słów porusza, mimo upływu ponad 80 lat.
- „Zdawaliśmy sobie sprawę, że tworzymy historię. A to jest ważniejsze niż nasze życie. To, czego nie mogliśmy wykrzyczeć przed światem, zakopaliśmy w ziemi. […] Teraz możemy spokojnie umrzeć… Wykonaliśmy naszą misję… Niech historia wystawi nam świadectwo. Do widzenia”.
- „[…] Chcę, by wspomniano o mojej córeczce. Margolit ma dzisiaj dwadzieścia miesięcy. Opanowała doskonale żydowską mowę, mówi czystym jidysz. […] Jej inteligencję można porównać z inteligencją trzy- lub czteroletnich dzieci. […] Nie żal mi mego życia ani życia mojej żony. Szkoda mi tylko tej małej, zdolnej dziewczynki. Ona też jest warta wspomnienia”.
Świat usłyszał o ich cierpieniu
Ukryty na Nowolipkach depozyt odnaleziono 18 września 1946 roku. Wykopano wtedy metalowe skrzynie wypełnione tysiącami zapisanych kartek. Druga część archiwum została odnaleziona przez robotników w 1950 roku. Dokumenty te okazały się być największym i najpełniejszym zapisem życia oraz zagłady Żydów. W 1999 roku Archiwum Ringelbluma zostało wpisane na listę UNESCO „Pamięć Świata”.
Radość soboty – archiwum życia i śmierci
Lektura Marty Grzywacz nie jest tylko książką – to także krzyk pamięci przebijający się przez gruzowisko historii. Autorka stworzyła reportaż boleśnie prawdziwy, poruszający, a przy tym świetnie udokumentowany, o czym świadczy solidna bibliografia. Mimo że mamy dopiero kwiecień, „Radość soboty” jest już dla mnie jedną z najważniejszych książek 2025 roku.
Ta książka pozostaje w pamięci na długo – nie pozwala ani zapomnieć, ani milczeć. Powinna trafić w ręce każdego, kto chce poznać historię Zagłady i cenę, jaką zapłacili ludzie pragnący, by świat usłyszał o ich męczeństwie.
Przeczytaj ją dla siebie. Dla pamięci. Dla tych, którzy nie mogą nam już o tym opowiedzieć.
Książka w mojej ocenie zasługuje na najwyższą notę: 5/5
Jeśli zaciekawiła Cię ta dzisiejsza recenzja, poznaj inne artykuły na naszym blogu o podobnej tematyce:

Komentarze
Zamieszczenie komentarza nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy komentarza odnoszący się do towarów nabyli lub użytkowali dany produkt.





















