Zacznij wpisywać, aby wyszukać post!
Nauka w blasku fleszy. Recenzja książki Waltera Isaacsona – „Einstein. Jego życie i wszechświat”
Benjamin Franklin, Steve Jobs, Leonardo da Vinci… To tylko kilka postaci, którym poświęcił swoje książki Walter Isaacson – jeden z najpopularniejszych biografów w historii. Jakiś czas temu na polskim rynku wydawniczym ukazała się jego nowa i poprawiona wersja książki „Einstein. Jego życie i wszechświat”. Na prawie 800 stronach rozkłada on na czynniki pierwsze osobowość, dokonania oraz wzloty i upadki człowieka, który zmienił kształt współczesnej nauki.
Powrót na lekcję fizyki
Przyznaję bez bicia – fizyka nigdy nie należała do przedmiotów znajdujących się w okresie szkolnym w centrum moich zainteresowań. Sięgnięcie po książkę Waltera Isaacsona – którego znałam już z kilku znakomitych biografii, takich jak „Elon Musk” – wydawało się więc decyzją co najmniej ryzykowną. Autor ten nie bierze bowiem jeńców, starając się maksymalnie wniknąć w profesję opisywanych przez siebie postaci.
W przypadku Einsteina, twórcy takich koncepcji, jak szczególna i ogólna teoria względności czy efekt fotoelektryczny, oznaczało to konieczność zmierzenia się z aparatem pojęciowym podstaw fizyki teoretycznej.
Isaacson postanowił nie tylko zapoznać nas z fascynującym życiorysem Einsteina, ale też ukazać intelektualne i naukowe zaplecze jego odkryć. Autor ten krok po kroku przeprowadza nas przez proces rodzenia się poszczególnych idei, nie ograniczając się do efekciarskich ciekawostek czy nadmiernych uproszczeń. Zderza je również z dorobkiem innych wielkich postaci ówczesnej nauki – takich jak Max Planck, Niels Bohr czy Erwin Schrödinger – z którymi Einstein wchodził w stały dialog, czasem uzupełniając, a czasem kwestionując ich badania.
Poznać świat Alberta Einsteina
Niech Was nie zwiedzie (i nie wystraszy) początkowy opis tej książki. Biografia Einsteina autorstwa Isaacsona to pełnokrwista opowieść o najwybitniejszej postaci w historii współczesnej nauki – a zarazem barwna panorama czasów, w których przyszło mu żyć.
Isaacson zabiera nas w podróż od dzieciństwa Einsteina – kiedy to jako kilkulatek zachwycał się mechanizmem podarowanego mu przez ojca kompasu – po końcowe lata jego życia w Princeton, gdzie do ostatnich dni pracował nad koncepcją tak zwanej jednolitej teorii pola.
Szczegółowo opisuje środowisko rodzinne Einsteina, krąg najbliższych przyjaciół oraz jego życie uczuciowe – w którym największą rolę odegrały jego żony, matematyczka Mileva Marić oraz jego kuzynka Elsa Einstein. Kobiety te, choć zupełnie inne pod względem osobowościowym, okazały się dla niego nieocenionym wsparciem.
Znacząca część książki, jak już wspomniałam, poświęcona została również naukowemu dziedzictwu tego fizyka. Dla wielu z nas może stanowić to znakomitą powtórkę z lekcji fizyki – a czasem jej uzupełnienie. Fragmenty te stały się dla mnie źródłem niemałych problemów i wiele z nich, niestety, pozostało dla mnie niezrozumiałych.
Pewnym pocieszeniem okazało się przytoczenie przez Isaacsona jednego z nagłówków ówczesnej prasy, sugerującego, że na całym świecie istnieje zaledwie kilkanaście osób zdolnych pojąć koncepcje Einsteina.
Ogromną zaletą książki jest bogactwo źródeł, z których czerpał Isaacson. Autor co rusz cytuje bowiem osobistą korespondencję Einsteina (w której ten wykazywał zadziwiające poczucie humoru oraz literacką swadę), pieczołowicie tworzone przez niego notatki, polemiki innych naukowców czy osobiste wspomnienia ludzi, którzy towarzyszyli mu w kolejnych latach jego życia. Robi to jednak w sposób, który nie przytłacza nadmiarem informacji, a zbiera je w logiczną całość.

Wniknąć głębiej
Najmocniejszym punktem biografii Isaacsona jest pogłębiony rys psychologiczny Einsteina. Autor umiejętnie równoważy opis jego geniuszu z ukazaniem rozterek i osobistych trudności, z którymi uczony mierzył się przez całe życie. Einstein jawi się jako człowiek pełen sprzeczności – z jednej strony cenił samotność, z drugiej pragnął bliskości ludzi i był im głęboko oddany. Bywał kapryśny, a zarazem ujmująco grzeczny i dowcipny; nieco niezręczny w kontaktach towarzyskich, lecz równocześnie potrafiący w jaskrawy sposób dostrzegać zagrożenia płynące z rodzących się wówczas totalitaryzmów czy wykazujący niezwykłą wrażliwość społeczną.
Einstein przez większość swojego życia był zdeklarowanym pacyfistą i orędownikiem wolności jednostki – przekonując, że dopiero zrzucając z siebie karb konwenansów i oczekiwań innych, jesteśmy w stanie w pełni się realizować.
Ewolucja poglądów
Fascynujące, a zarazem nieco przygnębiające, są rozdziały poświęcone stosunkowi Einsteina do własnego pochodzenia. Dorastał w rodzinie żydowskiej, ale religijność nie odgrywała w jego codziennym życiu istotnej roli. Narastający w ówczesnej Europie antysemityzm – którego sam wielokrotnie doświadczył – skłonił go jednak do zmiany postawy i aktywnego zaangażowania się w sprawy dyskryminowanej społeczności żydowskiej. Głośno sprzeciwiał się również nazistowskiej polityce państwa niemieckiego – z czasem odcinając się od miejsca swojego urodzenia.
Najbardziej wymownym przejawem tego zaangażowania było zaproszenie, jakie otrzymał w 1952 roku, by zostać drugim prezydentem powstałego niedawno państwa Izrael. Propozycję tę odrzucił, tłumacząc, że jest naukowcem, a nie politykiem.
Na pierwszych stronach gazet
Warto pamiętać, że Einstein stał się jednym z pierwszych w historii celebrytów – co ze względu na dziedzinę, którą się zajmował, można uznać za naprawdę zaskakujące. Jego odkrycia przyciągały uwagę mediów na całym świecie, a wizerunek ekscentrycznego geniusza z rozwichrzoną czupryną i charakterystycznym językiem stał się ikoną popkultury. Isaacson pokazuje, jak Einstein radził sobie z tym nowym statusem – od licznych wywiadów i wizyt w instytucjach naukowych po spotkania z politykami oraz wybitnymi osobistościami.
Traktat miłosny o nauce
Czy „Einstein. Jego życie i wszechświat” to dobra książka? Zdecydowanie tak! Mimo pewnych niedociągnięć (takich jak usterki językowe czy sporadyczne powtórzenia informacji) pozostaje ona jedną z najlepszych biografii noblisty. Dla mnie stanowi ona również hołd oddany pięknu nauki. Wielkie odkrycia to nie tylko przełomowe idee, lecz także świadectwo pasji, wytrwałości i dziecięcej radości, jaka wiąże się z poznawaniem świata. Jak przewrotnie powiedział przecież kiedyś o sobie Einstein: „Nie jestem szczególnie utalentowany. Moją pasją jest po prostu ciekawość”.
Ocena: 4,5/5
Zachęcamy również do zapoznania z pozostałymi naszymi recenzjami:

Komentarze
Zamieszczenie komentarza nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy komentarza odnoszący się do towarów nabyli lub użytkowali dany produkt.





















