Dostawa 0 zł do sieci księgarń

Bezpłatna wysyłka powyżej 149 zł

Gwarancja zadowolenia z zakupów

Tryb offline

Nic śmiesznego. Recenzja książki „Traumaland” Michała Bilewicza

Niepoprawnie pesymistyczni. Zadowoleni z własnego niezadowolenia. Beznadziejnie pełni nadziei. To tylko kilka paradoksów, które pozwalają nakreślić mentalność stereotypowego Polaka. Niektóre z naszych narodowych przywar zapewne mają przynajmniej częściowe odzwierciedlenie w rzeczywistości. Tylko… jakie czynniki miały wpływ na ukształtowanie się w Polsce takiego, a nie innego sposobu myślenia o świecie? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć w swojej najnowszej książce „Traumaland” Michał Bilewicz. Czy pozycja ta spełniła pokładane w niej oczekiwania? Dowiesz się z naszej dzisiejszej recenzji.

Kilka słów o autorze

„To jest książka dla odważnych i dociekliwych, którzy nie wierzą w jednowymiarowy obraz Polski (…) To jest książka dla ambitnych, którzy chcą zbudować swą historiozoficzną dojrzałość przez dostrzeganie obu powyższych perspektyw. To jest książka dla wrażliwych, którzy chcą zrozumieć samych siebie bez popadania w grupowy narcyzm (…)”, napisał w swojej recenzji „Traumalandu” wybitny psychiatra Bogdan de Barbaro.

Przyznaję bez bicia – „Traumaland” to książka, na którą czekałam z dużą niecierpliwością, obiecując sobie po niej naprawdę wiele. Intrygująca tematyka to jedno. Nie bez znaczenia była w tym wypadku również renoma jej samego autora, czyli Michała Bilewicza – cenionego polskiego psychologa i wykładowcy akademickiego, specjalizującego się w obszarach dyskryminacji, traumy, mechanizmów pojednania i antysemityzmu.

O czym jest „Traumaland”? Zarys treści

Niech Was nie zmyli okładka książki, na której znalazło się słynne zdjęcie z 1946 roku, ukazujące dziewczynkę patrzącą na ruiny zniszczonego getta warszawskiego. II wojna światowa, choć stanowiąca bez wątpienia trzon całej książki, to niejedyny moment w historii XX-ego i XXI-ego wieku, który przywołuje Bilewicz. Ludobójstwo w Rwandzie, atak na World Trade Center, 10 kwietnia 2010 roku, wybuch wojny na Ukrainie sprzed 2 laty… To tylko kilka wydarzeń, które służą badaczowi za przyczynek do refleksji na temat traumy i ludzkich strategii radzenia sobie ze szczególnie trudnymi przeżyciami.

Przeważająca większość książki koncentruje się jednak na latach 1939-1945. Zdaniem Bilewicza nieprzepracowana trauma i głęboki lęk przed wojną nieobcy jest także najmłodszym pokoleniom Polaków. Niepokoje te dają o sobie znać w pozornie niepowiązanych ze sobą zachowaniach tak typowych dla naszego narodu: wspomnianym już pesymistycznym patrzeniem na rzeczywistość, nieufnością wobec władzy i autorytetów (która dała swój wyraz chociażby podczas pandemii COVID-19), histerycznymi reakcjami na wypowiedzi godzące w status Polski wyłącznie jako ofiary XX-wiecznych totalitaryzmów, wreszcie – perwersyjne celebrowanie własnych klęsk i niepowodzeń. Jak dowodzi badacz, początku wielu tego typu zachowań doszukiwać można się właśnie w okresie II wojny światowej.

Biedny Polak patrzy na getto

Równie dużo miejsca Bilewicz poświęca w książce stosunkom polsko-żydowskim, które mimo upływu lat trudno uznać za doskonałe. W poszczególnych rozdziałach przygląda się on czynnikom utrudniającym rozpoczęcie pomiędzy oboma krajami autentycznego dialogu. Dojrzałe – a więc dostrzegające złożoność i niejednoznaczność w ocenie moralnej postaw Polaków wobec Żydów podczas II wojny światowej – jest, jak dowodzi Bilewicz – pierwszym krokiem do znormalizowania tych relacji. Nie obejdzie się jednak bez kompromisów po obu stronach – chociażby w obszarze nauczania historii w polskich i izraelskich szkołach.

Szkiełko i oko

Ogromnym atutem „Traumalandu” jest mnogość przywoływanych badań naukowych z polskiego i zagranicznego podwórka, koncentrujących się na takich zagadnieniach, jak trauma, PTSD, teorie spiskowe czy zbiorowy narcyzm, stanowiących naukowe zaplecze obserwacji Bilewicza.

Liczne przypisy i obszerna bibliografia w bardzo naturalny sposób komponują się z przystępnym i przywodzącym momentami na myśl reportaż stylem pisania Bilewicza. Sprawia to, że po „Traumaland” z powodzeniem mogą sięgnąć także osoby niezwiązane na co dzień z naukami społecznymi – zwłaszcza że autor w wielu wypadkach odwołuje się do zwyczajnie ciekawych i mniej znanych wielu czytelnikom badań i odkryć naukowych.

Niełatwa tematyka sprawia jednak, że sama książka – choć lekkostrawna – wymaga uważnej, empatycznej lektury. Z pewnością pozwala ona mimo to spojrzeć na wiele kwestii z innej perspektywy – choćby na tytułowy Traumaland, w którym po dziś dzień żyjemy.

„Traumaland” – recenzja. Czy warto sięgnąć po tę książkę?

Po lekturze naszej dzisiejszej recenzji dla nikogo nie będzie chyba zaskoczeniem, jeśli na tak postawione pytanie bez wahania odpowiemy: tak. Mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów (sprawiających, że książkę tę bez problemu przeczytasz w jeden wieczór czy w czasie dłuższej podróży pociągiem) „Traumaland” to pozycja niepozostawiająca obojętnym wobec stawianych w niej pytań i przytaczanych badań naukowych

Wnioski, jakimi dzieli się Bilewicz, pomagają lepiej zrozumieć nie tylko lęki i obsesje obecne w polskim społeczeństwie, ale też uczucia osób dotkniętych traumą – niezależnie od ich narodowości i wieku. Okrucieństwo, niesprawiedliwość, wojenna trauma to problemy, które dotykają nas przecież po dziś dzień – o czym boleśnie przekonaliśmy się 2 lata temu podczas rosyjskiej inwazji na Ukrainę. 

Nasza ocena: 5/5. Zdecydowanie warte przeczytania – nie tylko w wypadku osób zainteresowanych tematyką socjo- i psychologiczną.

Sprawdź inne artykuły na naszym blogu na temat książek poświęconych Holokaustowi i historii II wojny światowej. Znajdziesz w nich wiele wartościowych propozycji lektur, które pogłębią Twoją wiedzę o tym okresie i zjawiskach społecznych, które miały wówczas miejsce.

podpis_ola

Komentarze

Zamieszczenie komentarza nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy komentarza odnoszący się do towarów nabyli lub użytkowali dany produkt.

accessible